Reklama

Niedziela Małopolska

Najprostszy modlitewnik

Niedziela małopolska 40/2017, str. 1

[ TEMATY ]

różaniec

inicjatywa

Różaniec do granic

Roman Gancarczyk

Uczniowie z Przeciszowa utworzyli żywy różaniec. Na zdjęciu z nauczycielką Małgorzatą Matyją i katechetą ks. Dominikiem Wochem.

Uczniowie z Przeciszowa utworzyli żywy różaniec. Na zdjęciu z nauczycielką
Małgorzatą Matyją i katechetą ks. Dominikiem Wochem.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Parafie chętnie włączają się w inicjatywę „Różaniec do granic”, która wyszła od ludzi świeckich i została poparta przez księży biskupów. To przecież odpowiedź na prośbę Maryi „Módlcie się na różańcu”. W roku maryjnym, fatimskim, gietrzwałdzkim warto otworzyć się na głębię tej modlitwy – mówi „Niedzieli” ks. Wiesław Popielarczyk, proboszcz parafii św. Pawła Apostoła w Wieliczce-Krzyszkowicach.

Reklama

Kapłan wrócił właśnie z Czarnego Dunajca, gdzie wraz z ks. Stanisławem Szczepańcem uczestniczył w zebraniu organizacyjnym na kilkanaście dni przed wydarzeniem, w które aktywnie włączyła się nasza archidiecezja. Na jej terenie znajdują się 24 „kościoły stacyjne” (ich listę można znaleźć na: www.diecezja.pl), wśród których jest właśnie parafia Przenajświętszej Trójcy w Czarnym Dunajcu. Modlitwa w czasie „Różańca do granic” rozpocznie się w tych świątyniach 7 października o godz. 10.30. Uczestnicy wysłuchają konferencji, wezmą udział w Eucharystii i adoracji Najświętszego Sakramentu. Następnie udadzą się do wskazanych przez organizatorów „stref modlitwy”, by odmówić Różaniec. W archidiecezji krakowskiej takich stref wyznaczono ponad 60, a całość trasy liczy prawie 160 km! Ten „szlak modlitewny” rozpoczyna się w Sromowcach Wyżnych, sąsiadujących z diecezją tarnowską, a kończy w Lachowicach, które sąsiadują z diecezją bielsko-żywiecką. Różaniec będzie odmawiany w małych grupach, a poprowadzą go animatorzy i wolontariusze.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Trzeba po prostu podjąć decyzję, by być obecnym, najpierw w kościele stacyjnym, a potem na granicy – zachęca ks. Wiesław Popielarczyk. Wyjaśnia, że ci, którzy nie mogą tam dotrzeć, mają możliwość włączenia się w modlitwę różańcową we własnej parafii. Zapowiada, że w Ludźmierzu i Chyżnem przygotowywane są strefy dla rodziców z małymi dziećmi. Zapytany, czy akcja „Różaniec do granic” może być wyzwaniem dla młodych, którzy jak dotąd uważali tę modlitwę za coś staromodnego i trudnego, kapłan stwierdza: – Nie tylko dla młodych, ale dla każdego. Kto sam nie weźmie różańca do ręki i nie zacznie się na nim modlić, będzie sądził, że to staromodna modlitwa. Ale gdy zacznie rozważać poszczególne tajemnice różańcowe, odnajdzie w nich głębię oraz istotę chrześcijaństwa. To również piękna modlitwa wspólnotowa, jednocząca. Pomaga walczyć ze złem, ale też jest dziękczynieniem Maryi za to, co otrzymaliśmy. Przede wszystkim to jednak spotkanie, dialog z Ojcem, Synem i Duchem Świętym.

Proboszcz z Wieliczki dodaje, że różaniec, który wielu z nas nosi przy sobie na co dzień, jest najprostszym modlitewnikiem, jaki można każdego dnia wziąć do ręki. Warto to robić jak najczęściej. – Różaniec towarzyszy nam do końca i wkładamy go do trumny. Bo ta modlitwa pomaga nam przejść do wieczności. Celem naszego życia jest przecież nie doczesność, lecz zbawienie. Jeśli inicjatywa „Różaniec do granic” skończy się na granicy, będzie tylko kolejną imprezą. A chodzi o to, by pomogła nam na nowo zrozumieć istotę tej modlitwy, nauczyła służebności, pokory i odpowiedzialności.

2017-09-27 10:53

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Amerykanie biorą do ręki różaniec

[ TEMATY ]

różaniec

Różaniec do granic

Archiwum parafii

Modlitwa różańcowa w Pogorzelicy

Modlitwa różańcowa w Pogorzelicy

Amerykanie biorą do ręki różaniec, aby modlić się o zachowanie wiary chrześcijańskiej, obronę przed "islamskim dżihadem" i "aborcją". Na 12 grudnia, w święto Matki Bożej z Guadalupe planowana jest wielka modlitwa na terenie całych Stanów Zjednoczonych.

Organizatorzy wydarzenia, katolicy świeccy, nie ukrywają, że zainspirowali ich Polacy i ich różaniec do granic.
CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Jezusa - nauczycielką wiernych wszystkich czasów

François Gerard PD

Święta Teresa od Jezusa, dziewica i doktor Kościoła

Święta Teresa od Jezusa, dziewica i doktor Kościoła

Drodzy bracia i siostry,
W toku katechez, które pragnąłem poświęcić Ojcom Kościoła oraz wielkim postaciom teologów i kobietom średniowiecza, chciałbym także zatrzymać się nad niektórymi świętymi kobietami i mężczyznami, którzy zostali ogłoszeni doktorami Kościoła ze względu na swe wybitne nauczanie. I dziś chcę rozpocząć krótką serię spotkań, aby dopełnić przedstawianie doktorów Kościoła.

Rozpoczynam od świętej, która stanowi jeden ze szczytów duchowości chrześcijańskiej wszystkich czasów - Teresy od Jezusa. Urodziła się w Avili, w Hiszpanii, w 1515 r. jako Teresa de Ahumada. W swej autobiografii ona sama podaje kilka szczegółów ze swego dzieciństwa: narodziny z „rodziców cnotliwych i bogobojnych”, w licznej rodzinie, w której miała dziewięciu braci i trzy siostry. Jeszcze jako dziecko, mając niespełna 9 lat, lubiła czytać żywoty niektórych męczenników, które wzbudziły w niej pragnienie męczeństwa do tego stopnia, że zaimprowizowała krótką ucieczkę z domu, aby umrzeć jako męczennica i pójść do Nieba (por. „Księga życia” 1,4); „Chcę widzieć Boga” - mówiła jako mała dziewczynka rodzicom. Kilka lat później Teresa opowie o swych lekturach z czasów dzieciństwa i potwierdzi, że odkryła prawdę, którą streszcza w dwóch podstawowych zasadach: z jednej strony „fakt, że wszystko, co należy do tego świata, przemija” i z drugiej strony, że tylko Bóg jest „zawsze, zawsze, zawsze” - temat, który powraca w najsłynniejszym wierszu: „Nie trwóż się, nie drżyj. Wśród życia dróg, Tu wszystko mija, Trwa tylko Bóg. Cierpliwość przetrwa dni ziemskich znój, Kto Boga posiadł, Ma szczęścia zdrój: Bóg sam wystarcza”. Osierocona przez matkę, gdy miała 12 lat, poprosiła Najświętszą Maryję Pannę, aby została jej matką (por. „Księga...” 1, 7).
CZYTAJ DALEJ

Papieże między łóżkiem chorego a życiem publicznym

2026-10-15 16:35

[ TEMATY ]

papieże

choroby i cierpienia

Włodzimierz Rędzioch/Niedziela

Klinika Gemelli

Klinika Gemelli

Diagnoza nowotworu u papieża Leona XIV jest przedmiotem dyskusji i współczucia na całym świecie. Jednak tak otwarta dyskusja na temat stanu zdrowia zwierzchnika Kościoła katolickiego jest czymś nowym. W przeszłości, gdy papieże chorowali, powagę ich stanu znały często tylko osoby z ich najbliższego otoczenia. To, co obecnie jest tematem biuletynów medycznych, we wcześniejszych wiekach można wywnioskować tylko z korespondencji, raportów i późniejszych rekonstrukcji medyczno-historycznych. „W dawnych czasach nie było oficjalnych doniesień o chorobach papieży, co najwyżej krążyły po Rzymie plotki” - powiedział niemieckiej Agencji Katolickiej (KNA) historyk Kościoła z Augsburga Jörg Ernesti.

Czasami papieże sami mówili o swoich cierpieniach. Grzegorz Wielki, panujący w latach 590-604, skarżył się w swojej korespondencji na dotkliwy ból i długie pozostawanie z tego powodu w łóżku. Cierpiał na dnę moczanową - chorobę, która miała dotknąć również wielu jego następców.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję