Reklama

Edytorial

Edytorial

Później...

Zbliżający się Adwent jest dobrą okazją do poćwiczenia cnoty cierpliwości. Przypomina nam bowiem o powtórnym przyjściu Chrystusa na ziemię, czyli o paruzji.

Niedziela Ogólnopolska 47/2025, str. 3

[ TEMATY ]

edytorial

Piotr Dłubak

Ks. Jarosław Grabowski

Ks. Jarosław Grabowski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Myśli, które przychodzą później, zwykle są najmądrzejsze” – nie bez powodu zaczynam od cytatu ze starożytnego mędrca Cycerona. Roztropność, dłuższe zastanawianie się przed podjęciem decyzji, mądra refleksja w naszej zabieganej codzienności – w której przeważają pośpiech, działanie instynktowne, natychmiastowe – uważane są za niepotrzebną stratę czasu. W cenie są gotowe rozwiązania, błyskawiczne reakcje, natychmiastowe i kąśliwe odpowiedzi. Zdolność głębszej refleksji, a tym samym zdolność czekania, postawa w stylu „dajmy sobie czas” odeszły w cień, obowiązuje zasada: wszystko i natychmiast. Cierpliwość, metoda „późniejszych myśli”, staje się nawet aktem odwagi. I dopiero wraz z upływem czasu dostrzegamy, jak czas weryfikuje wiele spraw. Coś, co kiedyś bolało tak, że człowiek z trudem nabierał tchu, po latach ledwie daje o sobie znać, bywa, że zachodzimy w głowę, jak mogliśmy postąpić tak czy tak, czy rzucić komuś w twarz słowa, których nie sposób cofnąć. Dlatego lepiej poczekać na głębszą refleksję, nauczyć się wychodzić myślami poza znany sobie świat. Uczmy się tej długomyślności od Pana Boga, który potrafi cierpliwie czekać nawet na późne nawrócenie człowieka.

Reklama

Zbliżający się Adwent jest dobrą okazją do poćwiczenia cnoty cierpliwości. Przypomina nam bowiem o powtórnym przyjściu Chrystusa na ziemię, czyli o paruzji. Ponad 2 tys. lat temu Chrystus po raz pierwszy przyszedł na ziemię w ludzkim ciele. Po raz drugi widzialnie ukaże się ludziom przy końcu świata. Jego przyjściu towarzyszyć będą niezwykłe znaki na niebie i na ziemi. Pisze o nich prof. Michał Wojciechowski (s. 14-15). I choć nikt nie może podać konkretnej daty powtórnego przyjścia Chrystusa i tym samym wskazać daty końca świata, to człowiek koniecznie chciałby się dowiedzieć, kiedy to nastąpi, nawet jeśli jest to tajemnica znana tylko Bogu. Jezus mówi jasno: „O tym jednak, kiedy nadejdzie ten dzień i godzina, nikt nie wie: ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec. Miejcie oczy szeroko otwarte, czuwajcie, gdyż nie wiecie, kiedy nadejdzie odpowiedni czas” (Mk 13, 32-33).

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Obok pytania: „kiedy to nastąpi?”, pojawiają się kolejne: po co Chrystus ma przyjść ponownie? Jak to drugie przyjście będzie wyglądać? Wiemy, że czeka nas sąd, bo Chrystus przyjdzie po to, aby wszyscy ludzie stanęli przed Nim i zdali sprawę ze swoich czynów. Każdy człowiek będzie rozliczony z tych dobrych i złych. I zostanie albo nagrodzony, albo ukarany. W czasie drugiego przyjścia Jezus przemieni też wszystkie rzeczy, a właściwie całą materię świata (por. Dz 3, 21), pokona wszystkich nieprzyjaciół. A „ostatnim wrogiem, jaki zostanie pokonany, będzie śmierć” (1 Kor 15, 26). „Na końcu, gdy zniszczy wszelkie zwierzchności i wszelką władzę, i moc, przekaże Królestwo Bogu i Ojcu” (1 Kor 15, 24). Wówczas odbędzie się ostateczny sąd nad ludzkością, a jego konsekwencją będzie zbawienie lub potępienie (por. Mt 25, 31-46).

Co z taką wiedzą zrobi rozsądny człowiek wiary? Raczej nie puści jej mimo uszu i jej nie zlekceważy. Będzie czuwał, będzie się przygotowywał, będzie starał się czytać znaki. Ta gotowość polega jednak nie na nieustającej czujności, jakby się trzymało wartę, ale na życiu w stanie łaski uświęcającej, w czym pomagają spowiedź i Komunia św. To wzięte razem wyraża naszą żywą wiarę, która pokazuje kierunek i daje moc.

Myślenie o wieczności już teraz, za życia, nie jest stratą czasu, bujaniem w obłokach czy filozoficzną mrzonką – to konieczność. O tym, jak bardzo taka refleksja potrzebna jest obecnie, przekonałem się niedawno, kiedy w słynnej katedrze Notre Dame, w sercu Paryża, brałem udział w uroczystości ponownego wprowadzenia kopii Ikony Jasnogórskiej do tamtejszej polskiej kaplicy (s. 22-24). W odnowionej i olśniewająco pięknej Notre Dame, gdy patrzyłem na rzesze ludzi wchodzących do środka, pomyślałem, że ta słynna świątynia kryje w sobie pewną tajemnicę. Tajemnicę czasu, który – w takim wnętrzu człowiek czuje to jakby mocniej – jest wyłączną własnością Boga. Nie jest ona ukryta jedynie w wielowiekowej historii tego miejsca ani w jego niezwykłej architekturze. Notre Dame przypomina, że nie tylko ludzie piszą historię. Razem z nami pisze ją Bóg.

2025-11-18 13:36

Ocena: +5 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

O wierności Chrystusa

Chrystus nie żąda od nas sukcesów, ale wierności, powstawania, zaufania Jemu, nawet jeśli po ludzku wydaje się, że w naszym życiu niewiele się zmienia.
CZYTAJ DALEJ

Nikaragua: nie było o nim wieści od czerwca, władze opublikowały wideo z zaginionym biskupem

2026-08-14 16:26

[ TEMATY ]

Nikaragua

prześladowanie chrześcijan

Adobe Stock

Przez półtora miesiąca nie było żadnych wieści na temat bp. Juana Abelardo Maty. Władze odmawiały podania informacji na temat miejsca pobytu duchownego i jego stanu zdrowia. Teraz w rządowych mediach pojawiło się nagranie, w którym uwięziony biskup mówi: „Dziękuję, czuję się dobrze”.

Przez ten czas nie było żadnych informacji na temat zaginionego biskupa. Rząd wprawdzie ogłosił 4 lipca, że został on odesłany do domu po przesłuchaniu dotyczącym pochodzenia niektórych jego aktywów finansowych oraz domniemanych powiązań rodzinnych uznanych za niezgodne ze „stanem kapłańskim”. Wersja ta została zakwestionowana przez organizacje praw człowieka, które potępiły arbitralność zatrzymania. Do momentu opublikowania nagrania nie było możliwe niezależne zweryfikowanie miejsca pobytu emerytowany biskupa Estelí ani stanu jego zdrowia. Na nagraniu rozpowszechnionym w rządowych mediach widać, że hierarcha znajduje się w swoim domu. W swej wypowiedzi nie odnosi się on do swej półtoramiesięcznej nieobecności. Zapewnia jedynie, że czuje się dobrze.
CZYTAJ DALEJ

Święta i niedzieli nie da się zaklikać - Bóg nie przysłał linku do zbawienia

2026-08-14 18:35

[ TEMATY ]

felieton

Milena Kindziuk

Red

Gdy kalendarz liturgiczny wiedzie nas przez dni pełne świątecznych treści: Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, a dzień później niedziela, przypomina mi się ostatni apel papieża Leona XIV, by nie „wirtualizować niedzieli”.

Kilkanaście sekund wystarczy, by uruchomić transmisję Mszy św. Telefon jest pod ręką, internet działa, a algorytm podpowiada: „Msza na żywo”. Można włączyć celebrację z własnej parafii, ze znanego sanktuarium, 15 sierpnia najlepiej z Jasnej Góry, można połaczyć się nawet z innego kraju. Można słuchać homilii „przy okazji”, na przykład między śniadaniem a pakowaniem na wyjazd. Technicznie wszystko się zgadza: jest ołtarz, kapłan, czytania, modlitwa, śpiew.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję