Joanna Suszko: Bardzo się cieszę z obecności księdza biskupa i wspólnej rozmowy.
Biskup Marian Rojek: Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich naszych diecezjan i czytelników „Niedzieli”.
Dobiega końca Rok Jubileuszowy „Pielgrzymi nadziei”. To moment, w którym już możemy zaprosić naszych Czytelników na jego podsumowanie i uroczyste zakończenie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Oczywiście. Będziemy mieli to zakończenie w dwóch wymiarach. Najpierw 28 grudnia, zgodnie z prośbą i propozycją Ojca Świętego, w kościołach katedralnych będziemy mieli uroczyste zakończenie ze specjalną modlitwą, która dopełni Jubileusz. Zapraszamy więc do katedry na godz. 18 w niedzielę 28 grudnia. To jest też dzień Świętej Rodziny, zatem zaproszenie ukierunkowane jest na rodzinę. Natomiast 6 stycznia, w Uroczystość Objawienia Pańskiego, w Lubaczowie będzie miał miejsce drugi akcent dotyczący zakończenia Roku Jubileuszowego w naszej diecezji. W jedności z papieżem Leonem XIV w Rzymie, również i my w naszym małym „lubaczowskim Rzymie” będziemy kończyć jubileusz.
Teraz spójrzmy dalej w przyszłość. Rozpoczął się nowy rok duszpasterski „Uczniowie-misjonarze”. Jakie główne przesłanie płynie dla nas właśnie z tego nowego roku?
Reklama
Niedawno mieliśmy spotkanie formacyjne dla księży. Gościliśmy na nim ks. Eugeniusza Plocha, który podzielił się z nami pięknym świadectwem. Jest on proboszczem w diecezji opolskiej. Mówił o swoim doświadczeniu posługi. To była fantastyczna sprawa. Podpowiedział nam jak odczuwać, jak widzieć i rozumieć pojęcie ucznia, który jest misjonarzem. Bo tego nie można rozdzielić. Uczeń, który jest świadomy tego, iż Chrystus go wybrał i ukochał, że posyła go z misją tego świadectwa o miłości Boga do człowieka, musi być misjonarzem. Bo przecież nie da się tego skarbu zachować tylko dla siebie. Tak jak ktoś, kto się autentycznie cieszy, dzieli się tą radością i ta radość się pomnaża. Tak samo jest ze świadectwem naszej wiary. Ono czyni również innych misjonarzami, bo wsłuchując się, dotykając podobnych sytuacji w swoim życiu, mogą przekonać się, że warto zaufać Panu Bogu, chwycić się tej Jego łaski i mocy w realizacji nieraz trudnych zadań, wobec których pojawia się jakaś obawa, niechęć czy myśl, że to wszystko jest bez sensu. Jest inna droga, wypływającą właśnie z tej prawdy, że to Bóg nas kocha, bo z tej miłości do nas posyła Bóg Ojciec swojego Syna, Jezusa Chrystusa, stając się człowiekiem dla nas. Doświadczenie tej prawdy w przepiękny i osobliwy sposób przeżywamy właśnie w tym okresie Bożego Narodzenia.
Księże biskupie, zatem jak być dobrym uczniem-misjonarzem?
Być po prostu sobą. Odkrywać wolę Bożą i ją realizować z radością i ufnością, że jeżeli Pan Bóg tego chce ode mnie, to jest to moja misja i zadanie, i moje szczęście. Skoro daje mi zadanie do wypełnienia, da mi także narzędzia do tego, żebym to zadanie wypełnił. A więc myślę, że potrzebujemy więcej zawierzenia, radości z prostych spraw i sumiennego realizowania tego, co do nas należy, zgodnie z naszym powołaniem.
W przededniu okresu Bożego Narodzenia, czy mógłby ksiądz biskup zostawić naszym czytelnikom jakąś podpowiedź? Czy ten świąteczny czas nie daje nam szczególnej sposobności to tego, by stawać się uczniem Pana Jezusa? Obecność przy betlejemskiej stajni, chwila adoracji Dzieciątka Jezus – to okazja do bliskości z Nim.
Reklama
Tak, bo żeby być uczniem-misjonarzem, trzeba znać Pana Jezusa. Jak ja nie znam kogoś, to jak mogę powiedzieć, że go kocham? Jest to zatem zaproszenie, żeby poznawać słowo Boże, żeby zachwycać się tajemnicą Boga, Jego miłości, a potem także otwierać się w tej kontemplacji na Jego łaskę, na niego samego, przyjmując Go w Eucharystii, adorując w Najświętszym Sakramencie. Osobliwość tej bliskości jest bardzo ważna w istocie Bożego Narodzenia. Widzimy, że Boży Syn staje się człowiekiem. Dzięki całkowitej dyspozycyjności przychodzi do nas, staje się jednym z nas. Ponadto Pan Bóg w wydarzeniu Bożego Narodzenia wskazuje nam różnych świadków. Pokazuje nam aniołów, pasterzy, o których śpiewamy w kolędach poznając, jak oni kochają Pana Boga, jak go szukają, jak są na niego otwarci. Ale poznajemy także Trzech Mędrów reprezentujących cały świat, który uznaje w Nim króla nad królami i oddaje mu pokłon. To są te wszystkie obrazy, symbole, które nas kierują do tej istotnej tajemnicy miłości, którą widzimy w Bożym Dziecięciu , w tajemnicy Bożego Narodzenia i w szopce, w każdej parafii i w naszych domach. Dostrzeżmy w niej Tego, kto jest najważniejszy – Jezusa Chrystusa.
Czego życzyłby ksiądz biskup naszym czytelnikom?
Niech Bóg rodzi się w sercu każdej i każdego z nas. Życzę także, ażeby te święta były bardzo rodzinne. Byśmy mieli czas dla siebie, nawzajem siebie wysłuchać, na siebie popatrzeć, razem ze sobą wspólnie pośpiewać, pobyć, bo to jest takie niezwykle ważne. A więc pierwszy akcent duchowy: Jezus ma narodzić się w moim sercu. Potem ma się narodzić w mojej wspólnocie rodzinnej i wreszcie także wymiar trzeci. Niech będzie nim świadectwo przenikające nasze relacje z innymi ludźmi, a więc troska o pokój, o życzliwość, pamięć o chorych, samotnych, cierpiących, tych którzy może w wydarzeniach Bożonarodzeniowych gdzieś pozostali sami. Niech więc ten fundament rozlewa się miłością na rodzinę i wchodzi w każdą wspólnotę, w jakiej żyjemy: sąsiedzką, parafialną, narodową, międzynarodową, gdzie wołamy i prosimy w sposób szczególny o pokój, i o wzajemną życzliwość.
Księże biskupie, bardzo dziękuję za tę rozmowę.
Serdecznie dziękuję. Wszystkim życzę radości zarówno ducha, serca, jak też i spotkania z drugim człowiekiem oraz radości z kulinarnych doznań na ten czas Bożego Narodzenia i powoli także przychodzącego do nas roku 2026. Błogosławię wszystkim. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.
