Reklama

Nowe Życie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

- Choć na początku podchodziłam sceptycznie do działalności stowarzyszenia, to dziś jestem szczęśliwa, że korzystam z takiej formy wsparcia - wyznaje czterdziestokilkuletnia kobieta. W podobnej sytuacji życiowej co ona znajduje się też wiele innych osób. Poznają mechanizmy choroby, jaką jest uzależnienie.
Stowarzyszenie na Rzecz Pomocy Dzieciom Osób Uzależnionych i Ich Rodzinom „Nowe Życie” spotyka się już od 5 lat, obecnie korzystając z pomieszczeń łódzkiego Centrum Służby Rodzinie. Tworzą je osoby, które doświadczają lub doświadczały wpływu uzależnienia kogoś z bliskiej rodziny. Dzielą się przeżyciami i wspierają nawzajem. - Jesteśmy otwarci na zmagających się z rozmaitymi uzależnieniami w rodzinie. Fakt, że największe jest grono doświadczonych alkoholizmem małżonka, lecz inne uzależnienia rządzą się takimi samymi prawami i niosą podobne skutki - opowiadają.
Dlaczego „Nowe Życie”? Bo pewien przełom stanowi uświadomienie sobie, że nastawianie się na poszukanie, gdzie leży wina za uzależnienie bliskiej osoby, prowadzi w ślepą uliczkę. Natomiast dzięki determinacji w poszukiwaniu pomocy również na zewnątrz rodziny można zobaczyć nowe horyzonty i polepszyć „jakość” życia. - To naprawdę pomaga - przekonują. Domownicy mieszkający z człowiekiem uzależnionym muszą się uczyć, jak mądrze postępować, by podejmować konstruktywne działania, zamiast całkiem nieświadomie wspierać trwanie bliskiej osoby w nałogu.
- Szukając pomocy, liczyłam, że uzyskam gotową receptę, co zrobić, by mąż przestał pić. Chociaż takiej recepty nie otrzymałam, dowiedziałam się, że nie wolno obwiniać się za sprawy, które ode mnie nie zależą, gdyż tak naprawdę to ja nie mogę zmienić męża. Tylko on może podjąć decyzję o leczeniu... - przekonuje 40-letnia kobieta. - „Nowe Życie” daje siłę do pokonywania trudności i wychodzenia z koszmaru. Chcę pracować nad sobą, by nie utracić swojej godności.
Chociaż nigdy nie zakładano, że stowarzyszenie będzie przeznaczone wyłącznie dla kobiet, w praktyce stało się grupą żeńską. Niestety, mężczyźni zmagający się z alkoholizmem żony mają z reguły większe opory w szukaniu pomocy, co jednak niewątpliwie potęguje przeżywane przez nich trudności.
Skutki alkoholizmu domownika mogą być odległe. Niektóre z członkiń stowarzyszenia obecnie nie mieszkają już pod jednym dachem z osobą nadużywającą alkoholu, lecz nadal potrzebują wsparcia - na przykład w pozbywaniu się przyzwyczajeń z przeszłości. Właśnie wsparcie spoza grona domowników pomaga w odnajdywaniu nowych perspektyw.
- Miałam problemy z wyegzekwowaniem czasu powrotów do domu mojego 14-letniego syna - wspomina wdowa samotnie wychowująca syna. - Kiedy przychodził później niż się spodziewałam, wpadałam w szał, żądając, by postępował tak, jak ja chcę. Nie potrafiliśmy się porozumieć. Mój terapeuta (jeszcze przed powstaniem „Nowego Życia”) zaproponował, bym zajrzała w serce i odpowiedziała sobie na pytanie: co czuję w momencie, gdy syn wraca do domu? Jaka była moja odpowiedź? Gdy następny raz syn wrócił zbyt późno, przywitałam go słowami: „Cieszę się, że jesteś”. To stało się pierwszym krokiem do naszego porozumienia.
- Staramy się tworzyć przyjazny, bezpieczny klimat - podkreśla Krystyna Rowand, prezes stowarzyszenia. - Niekiedy osobom, które chcą się włączyć w pracę grupy wsparcia, trzeba pomóc przygotować się do uczestniczenia w zajęciach. „Wchodzenie” w grupę to przecież proces otwierania się ku gotowości do mówienia o swoich bolesnych doświadczeniach. Jednym przychodzi to stosunkowo łatwo, inni potrzebują czasu. Ważne, by nie zamykać się w przysłowiowych „czterech ścianach”.
- Byłam osobą pełną lęku i smutku, towarzyszył mi ciągły niepokój - opowiada jedna ze współtwórców „Nowego Życia”. - Z powodu drobiazgów robiłam awantury, jakby walił się świat. Urodziłam i wychowałam dwóch synów, a po przejściu na wcześniejszą emeryturę pomagałam mężowi w pracy. On nadużywał alkoholu, ja zaś dźwigałam cały bagaż rodzinnych obowiązków. Wreszcie postanowiłam, że nie chcę już tak żyć i jeszcze przed powstaniem naszego stowarzyszenia uczęszczałam do innej grupy wsparcia. Odnalazłam siebie i nauczyłam się bez lęku wyrażać uczucia. Z jednej strony zaczęłam odczuwać chęć życia, z drugiej strony nadal gościły łzy smutku, więc szukałam dalej i... odnalazłam Boga oraz spotkałam ludzi, którzy zakładali „Nowe Życie”. Cała moja życiowa historia nabrała sensu. Trafiłam również do modlitewnej wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym.
Osobno spotykają się też młodzi (w wieku 15- 25 lat), którzy wychowywali się lub właśnie wzrastają w rodzinach z problemem alkoholowym. - Mam tutaj przyjaciół. Paradoksalnie to być może doświadczenie nieszczęścia w rodzinie pozwoliło mi odnaleźć dobry kierunek dla swojego religijnego rozwoju - przyznaje tegoroczny maturzysta (grupa młodzieżowa nie została zmonopolizowana przez jedną płeć). - Gdy tata pił od czasu do czasu, mama wciąż myślała, że się zmieni. Nie rozumiałem jej postawy, ponieważ zawsze bałem się, kiedy był pijany. Teraz postanowiła, że się rozstaną. Tata z początku w to nie wierzył, obecnie próbuje mamą manipulować, by ratować ich związek. Ale w przypadku choroby alkoholowej może właśnie separacja okaże się dla niego ratunkiem...?
- Dzięki spotkaniom uczę się okazywać uczucia - opowiada studentka. - Ostatnio poprawiły się moje relacje z tatą. Co tydzień razem spacerujemy w parku i wspólnie wspominamy moje dzieciństwo, dzięki czemu ciepło robi mi się na sercu. I przekonuję się, że moi rodzice kiedyś się kochali. Ojciec zaczął się leczyć i zarazem wraca do Boga. Jednak w alkoholizmie trudno mówić, że tak już będzie zawsze. Przestałam liczyć jego upadki. Kiedyś już nie pił rok, a potem znów zapił i przez kilka miesięcy nie mógł dojść do siebie. Mam jednak wciąż nadzieję. Czuję też ogromną wdzięczność za moją mamę; za to, że jest moją mamą. Czasami jeszcze udaję, że jej nie słucham (taki nawyk z przeszłości), lecz naprawdę bardzo mi na niej zależy.
Podczas każdego spotkania dzielą się radościami i smutkami z ostatniego tygodnia. - Tutaj wiemy, że będziemy wysłuchani - podkreślają. Twierdzą, że gdzie indziej choć ludzie mówią do siebie, na ogół rzadko potrafią w pełni autentycznie słuchać. Dlatego podczas spotkań „Nowego Życia” obowiązuje kilka zasad. Jedną z nich jest zakaz przerywania „w pół zdania”. Tym bardziej, że podczas zwierzeń niejednokrotnie pojawiają się łzy. Spokojne wysłuchanie to też wyraz szacunku dla przeżyć drugiego. - Wszystko, co mówi się w trakcie spotkań, pozostaje wewnątrz grupy. Nigdy i nigdzie nie opowiadamy, co i od kogo usłyszeliśmy - zaznaczają.
Część czasu każdego ze spotkań grupy młodzieżowej przypomina zabawę. W trakcie wykonywania zadań poznają sami siebie i uczą się, w jaki sposób wyrażać swoje uczucia czy potrzeby. Taka forma pracy pomaga w pewnej mierze pozbyć się mechanizmów obronnych, charakterystycznych dla dzieci z rodzin z problemem alkoholowym. Dla uczestników grupy młodzieżowej, jak i dorosłych członków stowarzyszenia organizowane są również wyjazdy terapeutyczne z udziałem specjalistów. Członkowie „Nowego Życia” niekiedy razem spędzają też czas po spotkaniach. Chętni wyjeżdżają na pielgrzymki do sanktuariów i wycieczki do lasu, umawiają się na wspólne wypady do kina czy teatru. Natomiast najbardziej uroczystą formę „bycia razem” stanowi coroczna Wigilia. - Jesteśmy przecież grupą przyjaciół - podkreślają.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozważania na niedzielę: Na to uważaj w Wielkim Poście!

2026-02-20 07:49

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Mat.prasowy

Trzy pokusy wcale się nie zestarzały. One tylko zmieniły opakowanie: dziś kuszą nas „na skróty” przez natychmiastową gratyfikację, przez popularność, przez obsesję kontroli. I dlatego opowiadam historię o skrzypku Julianie i tajemniczym „nauczycielu perfekcji” — bo czasem można grać bezbłędnie, a jednak… zgubić siebie.

Potem dokładam mocny obraz z gabinetu lekarskiego: jak internet potrafi nakarmić człowieka lękiem tak skutecznie, że przestaje słyszeć prawdziwego Lekarza.
CZYTAJ DALEJ

Post dobrze łączy się z jałmużną i z modlitwą

2026-01-22 11:25

[ TEMATY ]

rozważania

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Karol Porwich/Niedziela

Iz 58 należy do części księgi związanej z czasem po powrocie z wygnania. Trwa post i modlitwa, a równocześnie trwa krzywda ubogich. Prorok dostaje polecenie: „Wołaj na całe gardło”. To mowa publiczna, w tonie upomnienia. Lud pości i pyta, czemu Bóg „nie widzi”. Odpowiedź dotyka dnia pracy. W dzień postu załatwia się interesy i „uciska” robotników. Pojawia się spór i przemoc. Zewnętrzne znaki żałoby zostają nazwane: skłanianie głowy „jak sitowie” i leżenie w worze z popiołem. Hebrajskie określenie sitowia oznacza trzcinę bagienną, łatwo uginającą się pod palcami. Prorok pokazuje więc gest, który można wykonać bez przemiany życia. „Post, który wybieram” zostaje opisany czasownikami wyzwolenia. Należy rozwiązać więzy nieprawości, zerwać jarzmo, wypuścić uciśnionych. Potem idą czyny bardzo konkretne. Należy dzielić chleb z głodnym, wprowadzić pod dach biednych tułaczy, okryć nagiego, nie odwracać się od człowieka „z własnego ciała”. Hebrajskie bāśār oznacza także krewnego, więc odpowiedzialność zaczyna się najbliżej. Wers 8 używa obrazu świtu. Światło wschodzi, a „chwała Pana” idzie z tyłu jako osłona. W 9a pada obietnica: „Oto jestem” (hinneni). To słowo pojawia się w Biblii jako odpowiedź gotowości, na przykład u Samuela w noc powołania. Prorok ukazuje post, który otwiera drogę do wysłuchanej modlitwy i do uzdrowienia relacji społecznych. W wersecie 1 pojawia się obraz trąby. Hebrajskie skojarzenie prowadzi do szofaru, rogu używanego do ogłaszania świąt i alarmu. Ten sam dźwięk ma obudzić sumienie wspólnoty. W tle stoją także posty pamięci po katastrofie, o których mówi Za 7-8.
CZYTAJ DALEJ

Nowe informacje zdrowotne nt. Kamili Sellier

2026-02-21 07:21

[ TEMATY ]

Olimpiada

PAP/Grzegorz Momot

Kamila Sellier, która doznała urazu twarzy podczas ćwierćfinałowego biegu na 1500 m olimpijskiej rywalizacji w short tracku w Mediolanie, przeszła zabieg, po którym została na noc w szpitalu na obserwacji - poinformowała attache prasowa Katarzyna Kochaniak-Roman.

Another look at the horrible Kamila Sellier speed skating accident. When it is slowed down like this you can see how close it was to leaving her partially blinded. pic.twitter.com/cefobBcW7V
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję