Reklama

Intermania

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kilka dni temu znajomy opowiedział mi o spotkaniu rodzinno-towarzyskim, w którym wziął udział. Nie byłoby w tym fakcie nic nadzwyczajnego, gdyby nie okoliczności nadające imprezie wymiar powodujący przysłowiowe „opadanie szczęki”. Ta anatomiczna anomalia zdarza się wówczas, gdy nasze zdumienie jakimś wydarzeniem czy zjawiskiem przerasta najbardziej wybujałą wyobraźnię albo ociera się o granice absurdu. Taki właśnie charakter miało zaproszenie na przyjęcie urodzinowe dziesięcioletniego chłopca. Wydrukowany na ozdobnym blankiecie scenariusz zapowiadał wiele atrakcji, w tym fajerwerki. Oczywiście zaproszenie wysłano pocztą, pomimo że uroczystość odbywała się w najbliższym sąsiedztwie, w kręgu przyjaciół, którzy widywali się przynajmniej raz dziennie. Znajomy nie miał wątpliwości, że wyszukana forma zawiadomienia obliguje do szczególnego potraktowania małoletniego jubilata, co zważywszy na mizerię własnego portfela było okolicznością kłopotliwą i mocno stresującą. Postanowił być oryginalny, co w pewnych sferach uzasadnia odstępstwa od zwyczajowych standardów. W tym celu wybrał się do księgarni, gdzie w dziale literatury dla dzieci zakupił kilka jego zdaniem atrakcyjnych pozycji. Choć kolorowa paczka prezentowała się nieźle upominek nie wzbudził aplauzu, mało tego, przyjęty został z trudnym do ukrycia rozczarowaniem. W centrum zainteresowania obdarowanego znalazły się elektroniczne gadżety, gry komputerowe, a nade wszystko intrygujące koperty. Uroczystość przebiegała według ustalonego wcześniej porządku. Tak więc na początku były życzenia, potem dmuchanie świeczek i degustacja okazałego tortu, wreszcie okolicznościowy toast. Trzeba podkreślić, że dla sporej grupy obecnych przy stole rówieśników chłopca troskliwa mama przygotowała bezalkoholowe bąbelki. Tradycji stało się zadość, toteż dzieci zostały zwolnione z powinności towarzyskich. Polegało to na tym, że odesłano je do sąsiedniego, specjalnie przysposobionego pokoju, skąd wkrótce zaczęły dobiegać echa wesołej zabawy. Dorosłym też nie było smutno, tym bardziej, że na urodzinowym stole pojawiły się argumenty na widok których nawet ponurakom śmieją się oczy. Zanim spotkanie nabrało tempa, zgodnie z dobrym obyczajem nieco uwagi należało poświęcić osobie, za przyczyną której odbywała się uroczystość. Goście z zapałem zaczęli wychwalać dzieciaka, że taki zdolny, układny, grzeczny, że czeka go wspaniała przyszłość. Rodzice z lubością chłonęli te komplementy i choć etykieta nakazywała powściągliwość nie mogli oprzeć się pokusie, by nie wtrącić swoich trzech groszy. Rozpromieniona matka wyjątkowe predyspozycje syna upatrywała w jego zamiłowaniu do komputera.
Nie można go oderwać od klawiatury - mówiła z dumą. Inni zbijają bąki, a on potrafi siedzieć - do nocy. Nieraz się buntuję, że zamiast pobiegać, pograć w piłkę, ślęczy przed ekranem godzinami, ale z drugiej strony czy to źle, że chłopiec ma poważne zainteresowania.
Dość powszechnym i niepokojącym zjawiskiem jest fakt, że wielu rodziców tak naprawdę nie wie, jaki wpływ na własne dzieci może mieć komputer czy penetrowanie Internetu. W ogólnej świadomości komputer jest symbolem postępu, a skoro tak, sprawne poruszanie się w tym, jak niektórzy mówią, krwiobiegu informacyjnym współczesnego świata warunkuje naszą pozycję i przyszłość. Jakże więc mieć zastrzeżenia, kiedy własne dzieci rozwijają umiejętności, które ułatwią im życie. Można tylko się cieszyć, że takie mądre i rezolutne. Tymczasem jest i druga strona medalu pokazująca zagrożenia, tyle tylko, że nie każdy ma świadomość ich istnienia, a wielu nie chce zagrożeń tych dostrzegać. Stały się one źródłem dociekań naukowych, w wyniku których zjawisko permanentnego kontaktu z komputerem postrzegane jest jako nowa patologia społeczna kwalifikowana do zespołu uzależnień. Omówienie tekstu na ten temat dostępnego zresztą w Internecie można przy złej woli uznać za tzw. wyważanie otwartych drzwi, można też potraktować jako jeszcze jeden głos w dyskusji medialnej na ważny społecznie temat. Wychodzę z założenia, że jeżeli nawet tekst nie jest odkrywczy czy nowatorski, skoro porusza sprawy istotne spełnia swą funkcję. Dobro należy pokazywać, a zło piętnować, aż do skutku.
Skoro problem kontaktu człowieka z komputerem niesie możliwość uzależnienia, należy powiedzieć co to znaczy uzależnienie. W bardzo skrótowej wersji uzależnienie to nic innego jak utrata osobistej wolności. Człowiek, który utracił wolność nie potrafi kierować własnym życiem, nie jest w stanie świadomie dokonywać właściwych wyborów, traci swą osobowość przez co jest czynnikiem degradującym środowisko. Im więcej wśród nas jest ludzi uzależnionych, tym słabsze jest całe społeczeństwo. Przykład alkoholizmu czy narkomanii jest w naszej rzeczywistości aż nadto wymowny.
Aby zidentyfikować, na jakim etapie jesteśmy, zostały opracowane kryteria, pośród których występowanie trzech wymienionych objawów wskazuje na to, że mamy do czynienia z uzależnieniem...
1. Doświadczenie intensywnego pragnienia włączenia komputera i wejścia do Internetu, które można określić jako głód Internetu. Internet staje się lekiem na samotność, smutek, niepokój, pustkę, zawiedzione uczucia, poczucie małej wartości. Bywalcy na stronach internetowych wiedzą, że tysiące adresów kryje indywidualne cierpienia i dramaty, niespełnienia i rozczarowania, także dewiacje czy zwyrodnienia. Próby nawiązania kontaktu niosą w sobie ryzyko niedobrej znajomości, jednocześnie pokazują, że człowiek ze swoimi problemami ucieka w anonimowość, ulega iluzji, że przyrząd zastąpi bezpośredni kontakt.
2. Przeżywanie dyskomfortu psychicznego jeżeli kontakt z komputerem z jakichś powodów jest niemożliwy. Następuje niepokój, bóle głowy, zaburzenia snu, a nawet depresja.
Nie tak dawno znajomi otrzymali alarmujący telefon od syna, który jest studentem. Chłopak był wściekły, gdyż popsuł mu się komputer. Z rozmowy wynikało, że problem nie leży w samej awarii sprzętu, tylko w fakcie iż naprawa potrwa kilka dni. Rodziców zaskoczyło wzburzenie i desperacja syna znanego z opanowania i spokoju. Próby łagodzenia i perswazji wywołały jedynie furię. Kiedy na koniec rzucił w słuchawkę bezsilną skargę „co ja teraz z sobą zrobię”, poczuli niezrozumiały lęk.
3. Koncentracja życia wokół komputera i Internetu. Prowokowanie rozmów, skupianie myśli na Internecie, wreszcie nieustanne ograniczanie czasu przeznaczonego na inne cele. Zamiast szukać stosownych przykładów wystarczy posłuchać o czym najchętniej mówią dzieci.
4. Coraz większa potrzeba spędzania czasu w sieci celem osiągnięcia dostatecznego poziomu satysfakcji. Nawet z pobieżnych obserwacji wynika, że młodzież często rezygnuje z naturalnych skłonności do zabawy czy rozrywki na rzecz kontaktu z komputerem.
5. Korzystanie z Internetu lub komputera mimo wiedzy o jego szkodliwości dla zdrowia, rosnących kosztów, zaniedbań podstawowych obowiązków, a nawet kategorycznych zakazów.
Światowa Organizacja Zdrowia postawiła tezę, że o istnieniu uzależnienia można wnioskować wówczas, gdy przyjmowanie przez jednostkę tzw. substancji psychoaktywnej przekracza granice akceptowane przez jej kulturę lub odbywa się w okolicznościach uznanych w danej kulturze za niewłaściwe, a także gdy konsumpcja środków staje się tak duża, że uszkadza zdrowie lub kontakty społeczne. Jeżeli „przyjmowanie środka” rozumiemy jako korzystanie z internetu to znaczy, że według postawionej tezy mamy do czynienia z uzależnieniem psychicznym. Dr Kimberly Young z uniwersytetu w Pittsburgu opracował test złożony z 10 tez diagnostycznych. Pozytywna odpowiedź na 4 z nich dowodzi, że mamy styczność z problemem, a konkretnie uzależnieniem internetowym. Podobne testy z powodzeniem stosowane są w diagnozie uzależnienia od alkoholu. Niepokój musi budzić fakt, że w naszym najbliższym otoczeniu można bez trudu znaleźć przykłady postaw, które wedle wspomnianej diagnozy odpowiadają pojęciu uzależnienia. Sądzę, że czas najwyższy by zweryfikować poglądy, a na sprawę dostępu do komputera i sieci internetowej spojrzeć nie pobłażliwie, lecz krytycznie, szczególnie gdy chodzi o dzieci. Ilu rodziców z czystym sumieniem może powiedzieć, że w pełni kontroluje obszar zagadnień, którymi za pośrednictwem Internetu interesuje się własny syn czy córka. Mierna znajomość obsługi urządzenia umożliwia wejście na dowolne strony, również pornograficzne. Dzieci są ufne, naiwne i łatwo nimi manipulować. Znajomość psychiki dziecka i umiejętność nawiązywania kontaktów wykorzystywana jest przez pedofili, sekciarzy i wszelkiej maści dewiantów. Internet stał się dla nich doskonałym polem, na którym w zakamuflowany i podstępny sposób szukają swoich ofiar. Z przekazów medialnych wynika, że niestety je znajdują. Dotykam zaledwie wierzchołka góry lodowej, ale i to wystarczy, by sprowokować do refleksji i zadania sobie choćby kilku pytań.
Jaką korzyść z dostępu do komputera i Internetu ma moje dziecko? Czy rozwija się intelektualnie, czy może nieświadomie kaleczy swoją osobowość? Czy z pozoru niewinne gry komputerowe są najlepszym rodzajem rozrywki i emocjonalnej przygody? A gdyby spróbować podsunąć dziecku coraz bardziej ignorowaną książkę. Czy ucieczka w świat komputerowej iluzji nie prowadzi do wyobcowania i obojętności wobec rzeczywistych problemów i ludzi? Czy to normalne, kiedy czternastoletnia dziewczynka z dumą oświadcza, że dzięki Internetowi rozwiązała ważny problem swego młodego życia. Jednak najpierw seks, a dopiero potem miłość.
Podobnych wątpliwości jest więcej. Pora się ich pozbyć i poszukać odpowiedzi. Ważne by nie odkładać tego na jutro. Najlepiej zacząć jeszcze dzisiaj.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Chrystus prowadzi lud Boży ku odpoczynkowi, który pochodzi od Ojca

2026-08-16 09:20

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Paweł z kolei mówi o pysze, która rozrywa wspólnotę, i odwołuje się do zasady „nie ponad to, co napisane”. Pismo wyznacza miarę dla myślenia i oceniania. Kiedy wspólnota tę miarę traci, rodzi się wyniosłość. Grecki czasownik physioun opisuje nadęcie, które żyje pozorem wielkości. Na to nadęcie Apostoł ma jedno pytanie, zadane z rozbrajającą prostotą: „Cóż masz, czego byś nie otrzymał?” To pytanie prowadzi do samego serca wiary. Wszystko jest darem. Nie przypadkiem Augustyn uczynił z niego jeden ze swoich ulubionych wersetów w sporze o łaskę. Kto pojął, że wszystko otrzymał, ten nie ma się już czym chlubić poza Dawcą. Ironia środkowej części tekstu ma cel leczniczy. Koryntianie zachowują się, jakby już doszli do królowania. Tymczasem droga apostoła prowadzi przez uniżenie, trud i wzgardę. Paweł sięga po obraz widowiska, greckiego theatron. Apostołowie są jak skazańcy wystawieni na pokaz światu, aniołom i ludziom. Obraz był aż nadto czytelny w świecie rzymskich aren, gdzie skazanych „na śmierć” (epithanatioi) wyprowadzano na koniec igrzysk. Tak odsłania się logika krzyża. Głosiciel Ewangelii niesie Pana ukrzyżowanego. Dlatego spotyka głód, pragnienie, poniżenie i ciężką pracę, a odpowiada błogosławieństwem, cierpliwością i łagodnym słowem.
CZYTAJ DALEJ

Watykan: Leon XIV mianował przyszłą prefekt Dykasterii ds. Komunikacji

2026-09-05 12:15

[ TEMATY ]

Watykan

Leon XIV

Vatican Media

Maria Montserrat Alvarado

Maria Montserrat Alvarado

Leon XIV mianował Marię Montserrat Alvarado, przyszłą prefekt Dykasterii ds. Komunikacji (urząd obejmie 1 listopada), członkiem Rady Administracyjnej Fundacji „Fratello Sole”. Fundacja, ustanowiona przez Papieża w czerwcu tego roku, odpowiada za projekt, który ma docelowo zapewnić Państwu Watykańskiemu pełne pokrycie zapotrzebowania na energię elektryczną.

Fundacja „Fratello Sole” została ustanowiona przez Leona XIV chirografem z 1 czerwca 2026 r. Papież zatwierdził jednocześnie jej statut. Siedziba prawna Fundacji znajduje się w Państwie Watykańskim, a jej działalność operacyjna prowadzona jest na eksterytorialnym obszarze Santa Maria di Galeria.
CZYTAJ DALEJ

Kościelny na medal

2026-09-05 17:35

[ TEMATY ]

diecezja opolska

Diecezja Opolska

Gerard Tomala z żoną, córkami i synem – ks. Gabrielem, oraz bp. Rudolfem Pierskałą, ks. prał. Hubertem Sklorzem, ojcem duchownym WSD w Opolu (pierwszy z lewej) i ks. Joachimem Bombą, proboszczem parafii Św. Rodziny w Zawadzkiem (pierwszy z prawej).

Gerard Tomala z żoną, córkami i synem – ks. Gabrielem, oraz bp. Rudolfem Pierskałą, ks. prał. Hubertem Sklorzem, ojcem duchownym WSD w Opolu (pierwszy z lewej) i ks. Joachimem Bombą, proboszczem parafii Św. Rodziny w Zawadzkiem (pierwszy z prawej).

Biskup Rudolf Pierskała, biskup pomocniczy Diecezji Opolskiej, wręczył dziś krzyż „Pro Ecclesia et Pontifice” Gerardowi Tomali, wieloletniemu kościelnemu Parafii Św. Rodziny w Zawadzkiem.

Wręczenie wysokiego odznaczenia Stolicy Apostolskiej („Dla Kościoła i Papieża”) odbyło się w czasie Eucharystii sprawowanej w Kościele Św. Rodziny, w którym Gerard Tomala posługę rozpoczął mając 7 lat - najpierw jako ministrant, później opiekun Liturgicznej Służby Ołtarza, następnie od 1991 r. nadzwyczajny szafarz Komunii św. i od 1999 r. kościelny. Odznaczony posługiwał także ks. Janowi Sigmundowi, zasłużonemu proboszczowi zawadczańskiej parafii, gdy ten przeszedł na emeryturę w 1986 r., aż do jego śmierci w 1994 r. (służył mu do Mszy św., którą odprawiał w kaplicy szpitalnej oraz w domu).
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję