mogło zabijać, już byłbyś martwy - takie powiedzenie funkcjonuje w przestrzeni publicznej. Oddaje niby ograniczenia słowa, ale jedynie pozornie. Słowo bowiem może zabijać. W pojedynczych przypadkach
- dosłownie, będąc pierwszorzędną przyczyną śmierci. I choć są to przypadki rzadkie, wcale nie znaczy, że nie należy sobie zaprzątać nimi głowy.
Słowu należy poświęcić więcej uwagi z racji jego mocy sprawczej. Słowem można uczynić wiele dobrego, ale i wiele złego. Słowem można budować, ale i niszczyć, błogosławić, ale i złorzeczyć. Na tym
przykładzie widać całą ambiwalentność człowieczych władz i mocy. Tak dzieje się ze wszystkim, co ludzkie.
Nie przypadkiem w czasie niespotykanego wcześniej rozkwitu wolności słowa, wspomaganej przez łatwość jego powielania, mówimy o dewaluacji słowa. Słowo coraz częściej staje się paplaniną. Szkoda, że
paplamy, bo tracimy szansę. Owszem, dajemy upust swoim emocjom i stanom ducha, ale przez to słowa stają się narzędziem tylko dla nas samych. Nie są już tworzywem dobra dla innych.
Przy słowach wypada też mówić o prawdzie. Słowa są prawdziwe albo fałszywe. Panuje sugestia, aby prawdę uczynić jedynym kryterium słowa. Ta sugestia jest pokusą. Bo może się zdarzyć, że ktoś mówi
prawdę, zza której wyłazi brzydka niechęć, paskudna chęć odwetu i straszna nienawiść. Takie słowa mają to do siebie, że niemożliwe jest pogodzenie ich z miłością.
Tymoteusz Puchacz przeżywa wyjątkowy czas zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Reprezentant Polski potwierdził, że w maju poślubił Oliwię. W rozmowie z Robertem Błońskim z TVP Sport opowiedział także o tym, jak małżeństwo i wiara wpłynęły na jego życie. Jak przyznał, dziś piłka nożna nie jest już dla niego najważniejsza. „Wierzę w Jezusa Chrystusa i to dzięki Niemu jestem szczęśliwy” – powiedział.
Tymoteusz Puchacz wraca do reprezentacji Polski po niemal dwóch latach przerwy. Na dobre wspomina także ostatni sezon w azerskim klubie Sabah Baku, z którym wywalczył mistrzostwo kraju i awans do fazy ligowej Ligi Mistrzów. Jednak – jak sam podkreśla – najważniejsze zmiany dokonały się w jego życiu poza boiskiem.
Fulton Sheen nie został błogosławionym dlatego, że był gwiazdą radia i telewizji, znanym pisarzem czy człowiekiem słuchanym przez miliony. Istotą jego misji było coś znacznie głębszego: prowadzenie ludzi do Jezusa Chrystusa. Podczas Mszy beatyfikacyjnej w St. Louis kard. Luis Antonio Tagle ukazał nowego błogosławionego jako wzór ewangelizatora, który nie głosi samego siebie, lecz Chrystusa, i który potrafi odnaleźć Zbawiciela także w ranach ludzi ubogich i cierpiących.
Podczas beatyfikacji arcybiskupa Fultona J. Sheena kard. Luis Antonio Tagle zwrócił uwagę, że spośród wielu wymiarów życia nowego błogosławionego szczególnie wyróżniają się dwa: był on głosicielem Ewangelii oraz misyjnym pasterzem.
30-letni mężczyzna zginął, a kobieta została poważnie ranna w zderzeniu samochodu osobowego z pociągiem na niestrzeżonym przejeździe w Kopydłowie w pow. wieluńskim (Łódzkie).
O wypadku na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Kopydłowie poinformował w niedzielę Jędrzej Pawlak, rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego państwowej Straży Pożarnej w Łodzi.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.