Reklama

Akcja: Brzeska!

Stare, nieremontowane kamienice i największa liczba popełnianych czynów karalnych wśród małolatów - taka jest ulica Brzeska na warszawskiej Pradze. Policyjny monitoring działa tutaj 24 godziny na dobę.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Cześć, jestem Magda - mówię. Możemy chwilę pogadać? Patrzę na jednego z nastolatków, który stoi w bramie przy Brzeskiej 11. Z kieszeni wystaje mu... nóż sprężynowy.
To właśnie tutaj mieszka całe „przywództwo” rozpracowanego przez policję w listopadzie 2006 r. gangu „Pinokio”, który rządzi całą ulicą. Dziś, jak co dzień, mają ze sobą flaszkę wódki, piwo i papierosy. Ręce trzymają w kieszeniach - jak każdy typowy facet z Brzeskiej, mówią.
- Dlaczego to robicie? - pytam.
- Bo jest się z czego pośmiać, gliny i tak nic nam nie zrobią, a przynajmniej ich wkurzymy.
- Macie jakieś marzenia?
- Zaje…fajnego merca - śmieje się jeden z nich.
Dzieciaki na widok aparatu fotograficznego chowają twarze w koszulki, uciekają. Boją się zdjęć. Nie chcą być rozpoznane. Poza tym męczy ich już pewnie nalot mediów.
A co ty, k…, musisz wszystko wiedzieć?
Na moje pytania w sąsiednich bramach o Brzeską 11 słyszę tylko, że lepiej tam nie iść. - Oni roznoszą całą ulicę - słyszę. A gang „Pinokio”? - tam nie ma żadnego gangu, to brednia - odpowiada mężczyzna handlujący na Bazarze Różyckiego. Być może ojciec któregoś z małolatów…
Niektórym udało się stąd wyrwać. Martyna razem z rodziną wyemigrowała do Anglii. Teraz przyjechała, bo ma wolne. Nie pasuje do całej reszty na Brzeskiej. Ale nawyki zostały te same. Ma 14 lat, pali, czasami wypije… - Cieszę się, że wyjechałam. W Anglii jest całkiem inne życie - mówi dziewczyna. Koleżanka Ania bardzo zazdrości Martynie. - Tutaj się urodziłam i wychowałam. W bramie, bo co innego można robić? - pyta. Ale też chciałabym zobaczyć, jak się żyje gdzieś daleko, wyrwać się tak jak ona… Martyna miała szczęście.
Dziewczyny są bardziej chętne do zwierzeń niż ich młodsi koledzy. Dziewięcioletni Maciek nie reaguje na moje pytania, odwraca się tyłem i zaciąga raz po raz dymkiem. - A co ty, k…, musisz wszystko wiedzieć? - słyszę.

Złom - to jest interes

Reklama

Policyjne kamery monitorują tę ulicę non stop - tak już od kilku lat. Ulicę patrolują także mundurowi. Życie toczy się tutaj w bramach kamienic. A raczej ruder, nieremontowanych od czasów wojny. W powietrzu unosi się fetor - od razu wiem, że to inny świat. Wchodzę w najbliższe podwórko. Mijam grupkę dzieciaków i od razu spotykam się z uważnym i zaniepokojonym spojrzeniem. Nie jestem jedną z tych z Brzeskiej, więc moje pojawienie się budzi ciekawość. Jestem obca.
Z notatek policji wynika, że małolaty wyniosły już wszystko, co można było wynieść. Na złomie znalazły się więc: blacha z dachu banku Millenium, parapety z kamienic na Brzeskiej, rury z pustostanów, zagrabione stare garnki, anteny, miedziane wkładki z torów kolejowych… Wszystko, za co można dostać parę groszy. Zostały jedynie gipsowe figurki Matki Boskiej - w każdej bramie po jednej, strzegące ciemnych i brudnych podwórek. Zostały bynajmniej nie z pobożności, ale dlatego, że gips w skupie nie jest nic warty. Ozdobione sztucznymi, tandetnymi kwiatami. Pod jedną Matką Boską palą się nawet dopiero co postawione znicze - wosku jest jeszcze bardzo dużo.
W jednej z bram zebrało się kilka matek. Siedzą obok wózków ze śpiącymi maluchami. Pod oknami, na wprost - święta patronka. Od okna do okna przewieszony sznur, na którym suszy się pranie. „Bo cię zapier… zaraz” - mówi jedna z nich do starszego, biegającego po podwórku dzieciaka.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Od dwulatka czuć wódką

Agnieszka Hamelusz, rzecznik komendy policji Praga-Północ, informuje mnie o częstych wyjazdach straży pożarnej na Brzeską. Wszystko za sprawą podpaleń - w ciągu półtora miesiąca małolaty 29 razy podpaliły znajdujący się nieopodal pustostan. Mają od 9 do 15 lat. I ogromną frajdę, kiedy strażacy czasami kilka razy dziennie przyjeżdżali, by gasić pożar. Wskakiwali na wozy strażackie, przeszkadzali w akcji. Najczęściej zarzucanymi im czynami karalnymi są jednak kradzieże i rozboje.
- Kiedy mówimy matce, że jej syn włamał się do piwnicy i ukradł stary garnek, ona odpowiada, że nic się nie stało. To przecież tylko stary garnek - informuje mnie pani rzecznik. Taka jest ich rozrywka. Poza tym dzień w dzień stoją w bramach swoich kamienic, piją, palą… Nie wszystkie pochodzą z patologicznych rodzin, ale wszystkie z takich, które żyją na granicy ubóstwa. Ich matki są w większości sprzątaczkami, a ojcowie handlują na pobliskim Bazarze Różyckiego.
Pan Stanisław jest hydraulikiem, od trzech lat wykonuje tu prace zlecone przez spółdzielnię. Kiedy pytam, czy jego zdaniem, coś można jeszcze zmienić, by wyrwać te dzieciaki ze świata, w którym żyją, ze smutkiem kręci głową. - Kiedy widzą na co dzień pijanych rodziców i od małego starsi koledzy uczą je kraść, to na co można liczyć? Jeden na podwórku miał może ze dwa lata i czuć było od niego wódką. Nie wiem, może gdyby stąd wyjechali, może zaczęliby inne życie? - mówi pracownik.
Za sprawą burmistrza dzielnicy Praga-Północ w ciągu kilku tygodni powstało tu boisko sportowe i plac zabaw dla dzieci. Nieduże - bo na tyle pozwalała działka będąca własnością miasta. Reszta jest już prywatna. Ale że koszty inwestycji nie były ogromne, nie było konieczności ogłaszać przetargu. Dużo prac wykonali sami mieszkańcy Brzeskiej.
- To miejsce aż nie pasuje do Brzeskiej - mówi mi jeden z pracowników, którzy wykonywali bardziej skomplikowane prace związane z budową boiska. - Obawiam się, że długo nie przetrwa. Już kilka dni temu chłopaki byli tu sprawdzić, czy bramki są solidnie umocowane.

Pomaga im praska Caritas

Stowarzyszenie „Mierz Wysoko”, którego celem jest organizowanie akcji ulicznych wśród pozostawionej samej sobie młodzieży, od dłuższego już czasu próbuje zajmować czymś pożytecznym czas dzieciom z Brzeskiej. Wszystko dlatego, że wolontariusze ze Stowarzyszenia ufają młodym ludziom, ich ideom i pasjom budowania lepszej rzeczywistości.
We wrześniu 2006 r. po raz pierwszy dotarli tu z Cyrkiem Ulicznym. Jak wspomina na stronie internetowej Stowarzyszenia Marta Kaszubska, prezes, za pierwszym razem udało się przyciągnąć ok. 30 osób. Była dobra zabawa, monocykle (jednokołowe rowery), piłeczki do żonglowania, kredki… Aż do czasu, kiedy okazało się, że walizka pełna przywiezionych rupieci jest pusta. - Nawet się nie spostrzegliśmy, ale taka jest natura tej dzielnicy - dodaje.
Nie zniechęciło to nas jednak, by być z tymi dzieciakami, organizować im wolny czas. Nasi psychologowie i pedagodzy przyjeżdżają tam bardzo często i cieszy ich każda nawiązana nić porozumienia.
Rodziny korzystają również z pomocy praskiej Caritas. Otrzymują zwykle zapomogi w postaci środków na zakup leków czy wyprawki szkolnej dla dzieci. Pracownicy socjalni rozdają im także paczki żywnościowe, zdarza się czasami, że pomagają w uregulowaniu opłat za prąd czy komorne. Potrzebujący mają także możliwość skorzystania z innego rodzaju pomocy, takiej jak obiady w prowadzonych przez praskie kościoły jadłodajniach czy rozmowa z psychologiem albo pedagogiem. - Ludzie ci mają często problemy sami ze sobą - podkreśla w rozmowie ze mną pracownik Caritas.
Całe lato, codziennie oprócz sobót i niedziel, spędzali tu czas także artyści ze swoimi zajęciami. Zebrała się spora grupka dzieciaków zainteresowanych warsztatami plastycznymi.
Obok mnie przechodzi kobieta z trójką dzieci. Mała dziewczynka puszcza bańki i patrzy na mnie ciekawie. Uśmiecham się. Ona odpowiada uśmiechem. Ma zaledwie kilka lat i jeszcze nie wie, w jakim miejscu żyje. Ale jaka będzie za kilka lat? Czy coś pozostanie z tego szczerego uśmiechu, czy będzie po prostu jedną z Brzeskiej?

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Szarbel ciągle działa. Dwie kobiety zgłaszają cud uzdrowienia za jego przyczyną

2026-01-27 08:07

[ TEMATY ]

Szarbel Makhlouf

św. Szarbel

Adobe Stock

Od początku 2026 roku odnotowano dwa nowe cuda przypisywane św. Szarbelowi Makhlouf - jeden w Stanach Zjednoczonych i jeden w Libanie - każdy z nich wiązał się z uzdrowieniem kobiet wbrew wszelkim oczekiwaniom medycznym - czytamy w ewtnnews.com.

Czczony przez wiernych jako „doktor nieba”, św. Szarbel, libański mnich i kapłan maronicki, jest obecnie autorem tysięcy odnotowanych cudów. Od pustelni w górach Libanu po sale szpitalne na całym świecie, jego wstawiennictwo wciąż dociera do potrzebujących, przekraczając granice, kultury i pokolenia.
CZYTAJ DALEJ

Zmiany w kierownictwie Fundacji Ratzingera. W przyszłym roku obchody 100. rocznicy urodzin Benedykta XVI

Watykańska Fundacja im. Josepha Ratzingera-Benedykta XVI ma nowego przewodniczącego. Został nim Włoch, ks. prof. Roberto Regoli, który zastąpił na tym stanowisku jezuitę, o. Federica Lombardiego. Jednym z ważnych zadań, jakie stoją przed nowym przewodniczącym, jest przygotowanie obchodów 100. rocznicy Josepha Ratzingera, która przypada w 2027 r. „To pasjonujący pięcioletni okres” – mówi w rozmowie z mediami watykańskimi.

Fundacja im. Josepha Ratzingera-Benedykta XVI została powołana do życia 1 marca 2010 r., w celu popularyzowania dorobku naukowego Josepha Ratzingera – Benedykta XVI i wspierania działań naukowych z nim związanych. Nowym przewodniczącym tej instytucji został wybrany ks. pror. Roberto Regoli, ceniony historyk Kościoła, specjalizujący się m.in. w historii papiestwa, Kurii Rzymskiej i dyplomacji papieskiej w XIX i XX w. Na kierowniczym stanowisku zastąpił 83-letniego o. Federica Lombardiego, jezuitę, byłego dyrektora Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej i jednego z najbliższych współpracowników Benedykta XVI. O. Lombardi kierował fundacją przez ostatnią dekadę i był niezwykle ceniony zarówno przez współpracowników, jak też przez szerokie grono akademickie, związane z dziedzictwem intelektualnym i duchowym Benedykta XVI.
CZYTAJ DALEJ

Nowi kanonicy katedralni

2026-01-28 10:46

Magdalena Lewandowska

Nowymi kanonikami honorowymi zostali ks. Arkadiusz Krziżok i ks. Bartłomiej Kłos

Nowymi kanonikami honorowymi zostali ks. Arkadiusz Krziżok i ks. Bartłomiej Kłos

Swoje święto miała Kapituła Metropolita Wrocławska, której patronuje św. Wincenty, diakon i męczennik.

– Każdego roku w okolicach wspomnienia św. Wincentego Kapituła Metropolitalna Wrocławska gromadzi się w archikatedrze wrocławskiej na wspólnej modlitwie przy relikwiach swojego patrona. Relikwie te trafiły do katedry już w XI wieku. Otrzymał je biskup Hieronim, kiedy przybył tu, by odbudować katedrę i przywrócić kult Boży po tzw. „reakcji pogańskiej” – tłumaczył proboszcz katedry ks. kanonik Paweł Cembrowicz.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję