Reklama

"Wojna jest grzechem"

Czasy II wojny światowej nie przestają być tematem dociekań naukowych i pamiętnikarskich, które ukazują się w pracach samodzielnych i w periodykach popularnonaukowych. Powracają zdarzenia na kanwie barbarzyństwa spowodowanego przez dwa zjednoczone ze sobą molochy - naszych sąsiadów z zachodu i ze wschodu, którzy przez stulecia wycisnęli z narodu polskiego wiele łez, przez których się Polska wykrwawiała, a we wrześniu 1939 r. po raz kolejny targnęli się na suwerenne państwo, by je zniszczyć do reszty.

Niedziela Ogólnopolska 39/2002

Francisco Goya "Nie można na to patrzeć"

Francisco Goya Nie można na to patrzeć

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Naród był bezbronny. Leczył rany po półtorawiekowej niewoli i wojnie bolszewickiej, ale rósł systematycznie w dostatek materialny i kulturalny. Z agresją niemiecką liczył się od wielu miesięcy. Padały nawet terminy inwazji, a gdy stała się ona faktem, poza kilkoma bohaterskimi potyczkami, klęski nie dało się powstrzymać. Na domiar złego kraj opuścili przedstawiciele władzy państwa i niektórzy hierarchowie Kościoła z prymasem Augustem Hlondem na czele. Po 17 września 1939 r. tragiczny exodus narodu jednych rzucił w głąb nieludzkiej ziemi rosyjskiej, a innych przez Rumunię do braci Madziarów, którzy otoczyli ich opieką, dali szansę przetrwania, ratując tym samym tysiące Polaków przed zagładą.
O życzliwości Węgrów wobec Polaków podczas okupacji niemieckiej napisano już niemało, ale nie na tyle wystarczająco, by zamknąć rozdziałem o braterstwie, ofiarności i odwadze zwykłych ludzi względem uciekinierów, a także państwa węgierskiego, dającego parasol ochronny nawet wbrew presji niemieckiej. Problemy powyższe nie tyle zamyka, co odzwierciedla wydana niedawno książka Mieczysława Ostoi-Mitkiewicza, który doświadczył osobiście życzliwości narodu węgierskiego i widział pomoc udzielaną Polakom na co dzień zarówno przez władze państwa, jak i ludność cywilną. Tytuł jego książki - Wojna jest grzechem (Warszawa, 2001) - nawiązuje do wspomnień bohaterskiego pełnomocnika rządu ds. uchodźców Józsefa Antalla. W swojej bezinteresownej życzliwości dla Polaków ratował on wszystkich uciekinierów z Polski, nie wyłączając Żydów. Przygarnął m.in. lekarza Weitrauba, nadał mu polskie nazwisko - Smoleński, zalecał uczęszczanie do kościoła i wyuczenie się chrześcijańskich modlitw. Gdy lekarz niespodziewanie zmarł, pochowany został pod polskim nazwiskiem na cmentarzu katolickim. W swoich wspomnieniach József Antall postawił retoryczne pytanie: Czy wolno było nad jego mogiłą postawić krzyż, choć Weitraub-Smoleński wiary do końca nie zmienił? Nie miał wątpliwości, że inaczej nie mógł postąpić, bo "tylko wojna jest grzechem".
Rozumując w ten sposób, fałszował swoje raporty. Liczyło się życie, pomoc dotkniętym tragedią głodu i braku dachu nad głową.
Ale książka Ostoi-Mitkiewicza ukazuje nie tylko ten aspekt rzeczywistości wojennej. Wprowadza także czytelnika w pewien mechanizm, który zrodził się z bezbożnego budowania państwa niemieckiego, potrzebującego przestrzeni terytorialnej, co odzwierciedlało hasło: Drang nach Osten - jakże zbieżne z obecną polityką Niemiec dążących do poszerzenia Europy o tereny polskie, ale - jak mówił niedawno obecny prezydent Rau - już bez parasola Kościoła i bez Ewangelii. Skwapliwie podjęło ją wielu polskich polityków, którym na szyi zawieszono w podzięce germańskie krzyże zasługi - w nadziei, że pomogą zatuszować fakty i poprzeć pozycję Niemiec w Europie.
Tymczasem dziejów eksterminacji narodu polskiego nie można traktować połowicznie. Toteż z wdzięcznością odczytujemy relacje Ostoi-Mitkiewicza, który przypomina niezwykłą determinację rządu węgierskiego, nie godzącego się na stosowanie jakichkolwiek represji niemieckich wobec Polaków. Wynikało to z historycznej konsekwencji Madziarów wobec Polski, na którą powoływał się ich regent Miklós Horthy. Na kilka dni przed agresją Niemiec na Polskę oznajmił on Niemcom, że "Węgry nie mogą i nie będą swej przyjaźni z Polską i z Włochami podporządkowywać Niemcom", a kiedy indziej oświadczył Hitlerowi, że "w żadnym wypadku nie będą walczyć przeciwko Polsce".
Kilka przykładów na potwierdzenie tej niezwykłej opinii dowodzi realistycznej polityki regenta Horthyego. Autor przypomniał najpierw tragiczny rozbiór państwa, oczekiwanie Węgrów na powrót do swoich dawnych granic, chociaż tak samo myśleli
Słowacy, Rumuni i Chorwaci. Niemniej, kiedy poznał prawdziwe oblicze dwóch niebezpiecznych przywódców wojny, szukał dróg nawiązania stosunków z Anglią. Doprowadziło to do zamachu stanu, jego aresztowania i okupacji niemieckiej, co drastycznie odczuli Polacy pozostający na gościnnej ziemi.
Są i inne rewelacyjne wyjaśnienia, na które szukaliśmy jeszcze niedawno właściwej odpowiedzi. Mam na myśli znakomity rozdział o obecności żołnierzy węgierskich na ziemiach polskich przy boku Wehrmachtu. Nie chce się wierzyć, ale dowódcą II Korpusu był najpierw gen. Antal Vattay, a od 19 sierpnia 1944 r., gdy Warszawa mężnie broniła się przed okupantem, dowództwo przejął gen. Béla Lengyel, czyli po prostu Wojciech Polak, niezwykły nasz przyjaciel i faktyczny współpracownik Armii Krajowej, pozostający w osobistych kontaktach z gen. Borem-Komorowskim. Ciekawe są, choć mało znane, relacje o dywersjach żołnierzy węgierskich przeciw wymuszonym sojusznikom, a także o ich życzliwej postawie jako zakładników w kilku miejscach Polski, m.in. w Częstochowie, o czym miałem okazję wspomnieć nieco szerzej w swojej książce o Jasnej Górze w latach okupacji hitlerowskiej.
Dłużej rozwodziłem się nad polityką bratniego narodu, który okazał się przyjacielem w polskiej biedzie. Ostoja-Mitkiewicz na tych ogólnych opowiadaniach nie poprzestał. Jego stały temat, do którego wraca w rozmowach i artykułach, to relacje o działalności kilku ośrodków polskości, m.in. w Budapeszcie przy kościele Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki w dzielnicy Kobanya i przy kościele Skalnym oraz w Balatonboglárze. Historię dwóch pierwszych pomijam, natomiast o Boglárze nad Balatonem trzeba powiedzieć więcej. Tu bowiem zgromadzili się licznie Polacy, otworzyli własną szkołę, zorganizowali ośrodek kultury, nawiązali serdeczne stosunki z miejscowym proboszczem - ks. Bélą Vargą. To on zaangażował się całym sercem, by dopomóc Polakom w stworzeniu pełnego życia religijnego i kulturalnego. Wspominają go Polacy z największym uznaniem, podobnie jak Józsefa Antalla, Ferenca Keresztes-Fischera i innych.
Ostoja-Mitkiewicz przywołał na pamięć kilka wspomnień Węgrów, m.in. ks. Vargi, Antalla, a także Józefa Muniaka, Piotra Jędrasika i osobiste. Są też opowiadania, które czyta się jak wydumane bajki, choć są autentyczne. To właśnie w pamiętnikach Antalla znalazła się relacja węgierskich WOP-istów o zatrzymaniu polskich kobiet z dziećmi podczas nielegalnego przekraczania granicy państwa. Zamiast je aresztować, wzięli dzieci na ręce, a kobietom oddali karabiny i tak udali się do strażnicy, gdzie wszystkich nakarmili i pomogli pójść dalej. Są też wzruszające wyznania, wyjęte ze wspomnień ks. Vargi, o jego miłości do Polski i Polaków, okazywanej w codziennych spotkaniach na terenie Balatonbogláru, a później w czasie śledztwa z powodu przemytu dokumentów o zbrodniach katyńskich.
Lektura zadziwia epizodami potwierdzającymi nieustanną życzliwość i heroiczną postawę względem braci żydowskich, dla których narażano życie, a którzy dzisiaj tak nieludzko odpłacają się narodowi polskiemu, i nie inaczej węgierskiemu, za rzekomy antysemityzm. Z goryczą to odnotowuję, tym bardziej, że Instytut Pamięci Narodowej przypisał ostatnio żydobójstwo mieszkańcom Jedwabnego, nie zakończywszy uczciwego śledztwa, uniewinniając natomiast żyjącego niemieckiego komendanta egzekucji, który ukrył się pod pretekstem choroby. Z tym politycznym werdyktem kilka dni później prezydent RP pojechał do USA przepraszać za domniemany grzech Polaków. Fakt ten komentarza nie potrzebuje.
Książka Ostoi-Mitkiewicza zadaje kłam niejednemu oszczerstwu pod naszym adresem. Znajdujemy w niej wielu bohaterów, prawdziwych patriotów i cichych ofiarnych ludzi, którzy pomagali sobie bez oczekiwania wdzięczności. Jednemu z nich - Henrykowi Sławikowi, socjaliście spod Pszczyny i działaczowi plebiscytowemu, autor poświęcił osobny rozdział.
Wiele miejsca w książce znalazło się dla duchownych, by wspomnieć ks. Wincentego Danka, Jana Stączka, Michała Zembrzuskiego - paulina i innych.
Książka Wojna jest grzechem - to pomnik wdzięczności autora i wszystkich Polaków dla narodu węgierskiego za jego heroiczną postawę w latach okupacji hitlerowskiej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież do studentów: Studium to służba wierze i prawdzie

2026-10-08 19:49

[ TEMATY ]

studenci

Bazylika Watykańska

Papież Leon XIV

@Vatican Media

Leon XIV

Leon XIV

Z okazji rozpoczęcia roku akademickiego uniwersytetów papieskich Leon XIV sprawował uroczystą Mszę św. w Bazylice Watykańskiej przekazując w homilii studentom i naukowcom, że studia i nauczanie to służba wierze i prawdzie, a także misja.

Leon XIV wskazał, że na uniwersytetach papieskich inauguracja roku akdemickiego to coś więcej niż wznowienie zajęć i badań naukowych. „Pragniemy otworzyć nasze umysły i relacje wychowawcze na twórczy powiew Zmartwychwstałego, który daje pokój i jedność, aby każdy z nas mógł podjąć swoje zadanie i w ten sposób odpowiedzieć na wezwanie Boga oraz na oczekiwania ludzkości” – powiedział Papież wskazując, że inauguracja powinna być prawdziwym momentem eklezjalnym, umacniającym wspólną misję.
CZYTAJ DALEJ

Zaatakował pielęgniarza, bo zobaczył krzyż. Kazach skazany na karę bezwzględnego pozbawienia wolności

2026-10-09 08:08

[ TEMATY ]

wyrok

pexels.com

Sąd Okręgowy w Lublinie skazał obywatela Kazachstanu na trzy miesiące bezwzględnego pozbawienia wolności i 5000 zł zadośćuczynienia za atak na pielęgniarza. Sytuacja miała miejsce nad ranem 7 czerwca.

Tego dnia zespół ratownictwa medycznego przywiózł na szpitalny oddział ratunkowy jednego z lubelskich szpitali pijanego obywatela Kazachstanu. Na początku był spokojny i wykonywał polecenia pielęgniarza, który się nim zajmował. Wszystko zmieniło się, gdy oskarżony zauważył na szyi medyka medalik z krzyżem. Wówczas Kazach zaatakował pokrzywdzonego, uderzył go wewnętrzną częścią dłoni w szyję (dokładnie tam, gdzie wisiał medalik) i zaczął wykrzykiwać „Allah akbar” oraz słowa znieważające Jezusa Chrystusa.
CZYTAJ DALEJ

Co Kościół proponuje małżeństwom?

2026-10-09 20:11

[ TEMATY ]

Kościół

małżeństwo

Adobe Stock

Przygotowanie do małżeństwa, formacja na różnych etapach trwania związku, wsparcie w sytuacjach trudnych a także towarzyszenie w odkrywaniu, że małżeństwo może być drogą do świętości - to propozycja Kościoła skierowana do małżeństw. W ramach tej propozycji w Kościele w Polsce podejmowanych jest szereg inicjatyw, od tych wykraczających poza granice kraju po zupełnie lokalne, od pojedynczych wydarzeń po programy, które obejmują lata pracy, od tych zainicjowanych przez biskupów po te, które powstają oddolnie z potrzeby wiernych.

Przygotowanie do małżeństwa
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję