Co dzisiejszemu światu mają do powiedzenia męczennicy? W jakim stopniu złożone przez nich świadectwo może zapalić współczesnych chrześcijan do większej wierności Panu? Warto spróbować udzielić odpowiedzi na te pytania, przyglądając się czczonym 23 stycznia błogosławionym Męczennikom z Pratulina.
Historia mówi o bł. Wincentym Lewoniuku i Towarzyszach, męczennikach z Pratulina, że należeli do Kościoła greckokatolickiego, zwanego unickim, który narodził się pod koniec XVI wieku na wschodnich terenach Rzeczypospolitej. Jego powstanie trzeba umieścić w szerszym kontekście poszukiwania zbliżenia między Wschodem a Zachodem, podzielonymi schizmą z 1054 r.
W ciągu kolejnych stuleci od tego wydarzenia u wielu chrześcijan nie gasło pragnienie przywrócenia utraconej jedności. Pewne wysiłki zmierzające do osiągnięcia owego celu podjął Sobór Lyoński II (XIII wiek) i Sobór Florencki (XV wiek). Jednak dopiero rok 1596 przyniósł trwalsze rezultaty w postaci unii kościelnej, zawartej w Brześciu nad Bugiem. Przystąpili do niej biskupi prawosławnej metropolii kijowskiej. Zachowali oni wschodnią tradycję w zakresie liturgii, języka i organizacji kościelnej, potwierdzając równocześnie wolę trwania w jedności ze Stolicą Apostolską.
Bł. Wincenty Lewoniuk i Towarzysze (w sumie trzynaście osób) byli wzorowymi synami, mężami i ojcami. Najstarszy z nich miał 50 lat, najmłodszy zaledwie 19. Ci prości wieśniacy żyli i pracowali na ziemi podlaskiej. Tu właśnie pewnego styczniowego dnia 1874 r. nie wyrazili zgody na odebranie im siłą cerkwi w Pratulinie przez rosyjskich żołnierzy. Czyniono tak na mocy decyzji cara, który, dążąc do likwidacji Kościoła greckokatolickiego, przekazywał unickie parafie duchownym prawosławnym.
Jakże porusza owa scena, rozegrana przed pratulińską świątynią! Przed naszymi oczami staje tłum unitów z modlitwą na ustach i gorącym pragnieniem w sercu dochowania wierności Ojcu Świętemu. Naprzeciw nich dostrzec można rosyjskie wojsko, które wobec nieustępliwości obrońców cerkwi wymierza w modlącą się rzeszę karabiny. Padają strzały. Są zabici. Kilku rannych umiera później w rodzinnych domach. Tak umiera trzynastu mężczyzn - pratulińskich unitów. Sługa Boży Jan Paweł II przypomniał ich światu 6 października 1996 r. w akcie beatyfikacji.
W Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan niech przykład Męczenników Podlaskich i ich wstawiennictwo umacnia nas w wysiłkach, które zmierzają do przywrócenia owej pierwotnej jedności kościelnej wspólnoty.
Cukier przez wieki był skarbem bogatych. Przywożono go z daleka, z trzciny cukrowej, a jego cena zależała od statków, imperiów i wojen. Nikt nie przypuszczał, że wielka rewolucja zacznie się od czegoś tak zwyczajnego jak burak. Ta zaskakująca historia cukru prowadzi nas do Ewangelii o Bogu, który potrafi ukryć skarb w tym, co niepozorne, odrzucone i pozornie przegrane.
Podziel się cytatem
W tym odcinku pojawia się przejmująca historia ojca, który stracił piętnastoletnią córkę w wypadku. Przez lata zmagał się z bólem i przebaczeniem, aż odkrył, że przebaczyć nie znaczy zapomnieć ani uznać, że nic się nie stało. Przebaczyć to pozwolić Bogu wejść w ranę, która mogłaby zamknąć serce na zawsze.
Bramkarz Łukasz Fabiański ogłosił w sobotę zakończenie zawodowej kariery piłkarskiej. 41-letni były reprezentant Polski nie zamierza rozstać się z piłką, zapowiedział, że od teraz jego misją będzie „inspirowanie, rozwijanie i wspieranie kolejnych pokoleń bramkarzy”.
Ostatnim klubem Fabiańskiego był angielski West Ham United, w którym występował, z przerwami, od 2018 roku. Na początku czerwca zespół, który spadł z piłkarskiej ekstraklasy, oficjalnie poinformował, że nie przedłuży kontraktu z 41-letnim bramkarzem. W ostatnim sezonie był on w kadrze drużyny, ale wystąpił tylko w jednym meczu Premier League.
Straszenie PiS-em, rozliczanie PiS-u i odsuwanie PiS-u od władzy jest głównym sensem politycznego istnienia formacji Donalda Tuska. Podzielony i osłabiony PiS oznaczać może koniec polaryzacji i osławionego duopolu, który może być największym ciosem dla premiera rządu.
Donald Tusk nie może już tak skutecznie straszyć tym, że Polacy muszą na niego głosować, bo ten „straszny” PiS ze „strasznym” Jarosławem Kaczyńskim powróci do władzy. Ta doktryna była skutecznym narzędziem zdobywania władzy od 20 lat istnienia duopolu, czyli hegemoni dwóch partii na polskiej scenie polityczne – Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Osłabiony i podzielony PiS oznacza więc największy problem dla Donalda Tuska. A przecież już teraz notowania rządu są fatalne z poparciem zaledwie 29%. Z drugiej strony, gdy widzimy bark jakikolwiek pomysłów na rządzenie oraz słabość organizacyjno-intelektualną rządu, to należy spodziewać się jeszcze głębszej erozji władzy. Co więcej, twardy antyPiS przestaje być potrzebny bo PiS jest słabszy i podzielony, a pozorna słabość Jarosława Kaczyńskiego sprawia, że umiera prawie cały sens politycznego istnienia Donalda Tuska.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.