Zemsta w reżyserii Andrzeja Wajdy wydaje się ekranizacją klasycznego arcydzieła naszej literatury, którą można uznać za najwierniejszą wobec oryginalnego dzieła z serii adaptacji ekranowych ostatnich lat - od Ogniem i mieczem po Quo vadis. Ekranizacje naszych klasyków pozostawały bowiem często w luźnym związku z oryginalnymi dziełami naszej literatury. Utwory klasyków były poddawane daleko idącym zabiegom adaptacyjnym, co poważnie zniekształcało ich bogactwo artystyczne i wymowę ideową.
Wajda postanowił przenieść na ekran Zemstę niemal w całości, umieszczając akcję w XVIII-wiecznej Polsce, w starym zniszczonym zamczysku, symbolizującym tu zmierzch szlacheckiego świata. Po ekranizacji Wesela i Pana Tadeusza reżyser przenosi na ekran wierszowane dialogi w sposób naturalny, jakby aktorzy mówili codziennym językiem. Wartością filmowej
Zemsty jest znakomite aktorstwo. Wajda przeniósł na ekran komedię Aleksandra hr. Fredry, zachowując szacunek dla tekstu naszego wielkiego dramaturga. Film został zrealizowany w stylu spektaklu Teatru Telewizji w dobrym tego słowa znaczeniu. Reżyser wyszedł poza ramy teatralnej dekoracji, umieszczając akcję w naturalnych plenerach okolic zamkowego dziedzińca. W ten sposób została zredukowana teatralność utworu Fredry.
Janusz Gajos jako Cześnik Raptusiewicz i Andrzej Seweryn w roli Rejenta Milczka znakomicie ukazują dwa odmienne charaktery naszej tradycji szlacheckiej - hałaśliwą kłótliwość oraz skryte i chytre wyrachowanie. Obsadzenie Romana Polańskiego w roli Papkina mogło wydawać się ryzykowne, jednakże nasz sławny reżyser świetnie wywiązał się z powierzonego mu zadania i wzbogacił tradycję teatralną wykonywania tej postaci o nowe znaczenia. Sceny z udziałem Cześnika, Rejenta i Papkina są nieodparcie śmieszne i refleksyjne zarazem. Możemy się zatem cieszyć wspaniałym językiem polskim Fredry, co w dobie degradacji polszczyzny ma niebagatelne znaczenie. Dzieło Wajdy wzbogaca tradycję wystawiania sztuk Fredry w naszym teatrze, kinie i telewizji. W epoce dominacji romantyzmu, komedie fredrowskie odnosiły się do zjawisk życia codziennego. Autor opisywał charaktery i zjawiska, jakie występowały w ówczesnej Polsce oraz nasze wady i zalety narodowe. Dzisiaj możemy oglądać Śluby panieńskie, Dożywocie i Zemstę w najlepszych wykonaniach aktorskich i zastanawiać się nad aktualnością ludzkich charakterów, opisanych przez Aleksandra Fredrę.
Blisko 30 tysięcy widzów w całej Polsce zobaczyło w pierwszy weekend premierowy film "Najświętsze Serce" ("Sacré Coeur"). To jeden z najbardziej poruszających obrazów religijnych ostatnich lat – produkcja, która wcześniej stała się prawdziwym fenomenem we Francji i wywołała szeroką społeczną dyskusję.
– Siłą tego filmu są świadectwa ludzi, którzy się w nim pojawiają. To jest pokazanie tego, co jest najbardziej prawdziwe – spotkania człowieka z Panem Bogiem – mówi Łukasz Sośniak SJ, jezuita, redaktor naczelny portalu jezuici.pl.
Żyła w blasku fleszy. Mediolan był sceną jej kariery: czerwone dywany, okładki gazet, narzeczony – siostrzeniec Berlusconiego. A jednak za pozorem sukcesu kryła się samotność, której nie goił żaden aplauz. Zanim trafiła do świata mody, Ania Golędzinowska padła ofiarą handlu ludźmi – uwięziona, zmuszana do pracy w nocnym klubie, upokorzona. Uciekła. Lecz prawdziwe wyzwolenie przyszło dopiero później.
O Medjugorje usłyszała od jednego z dziennikarzy. Pojechała na pielgrzymkę z ciekawości, ale też z nadzieją, i wtedy zaczęło się coś, czego nie sposób było zignorować: bluźniercze głosy, niewidzialny opór, nocne zmagania.
W homilii, która ukazała się w książce „Wiara przyszłości”, ówczesny kardynał przedstawia świętą Monikę i jej stosunek do syna, świętego Augustyna, jako uosobienie wspólnoty kościelnej: przestrzeń życia, gościnności i wolności, w której szanowana jest wolność każdego człowieka, a wiara nigdy nie jest narzucana.
„Cierpiąc, nauczyła się pozwalać mu iść własną drogą, bez przymusów. Nauczyła się żyć z faktem, że jego droga była zupełnie inna” od tej, którą sobie wyobrażała. Te słowa o matce świętego Augustyna, zostały wypowiedziane przez ówczesnego kard. Josepha Ratzingera podczas konsekracji kościoła parafialnego pw. św. Moniki w monachijskiej dzielnicy Neuparlach. Było to 29 listopada 1981 roku, zaledwie cztery dni po ogłoszeniu jego nominacji na urząd prefekta Kongregacji Nauki Wiary.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.