Reklama

Eurowybory - mimowolna edukacja

Niedziela Ogólnopolska 26/2009, str. 33

Marian Miszalski
Dziennikarz „Niedzieli”, publicysta i komentator polityczny, stale współpracuje z paryskim „Głosem Katolickim” i tygodnikiem „Najwyższy Czas!”; autor kilku powieści i wielu przekładów z literatury francuskiej

Marian Miszalski<br>Dziennikarz „Niedzieli”, publicysta i komentator polityczny, stale współpracuje z paryskim „Głosem Katolickim” i tygodnikiem „Najwyższy Czas!”; autor kilku powieści i wielu przekładów z literatury francuskiej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zakończył się bogato reklamowany festiwal polityczny - eurowybory, ale mimo wielkiej reklamy medialnej 76-procentowa absencja wyborcza świadczy, że nie wzbudził szerszego zainteresowania społecznego. Przy okazji kampanii wzbogaciła się jednak samowiedza polityczna obywateli, co jest niezamierzonym, ale cennym efektem kampanii.
Przede wszystkim okazało się, że dobry wynik wyborczy wcale nie oznacza mandatu: liczni kandydaci, którzy zdobyli więcej głosów od innych, nie uzyskali mandatów... Mogliśmy zatem przekonać się, że ordynacja wyborcza, w oparciu o którą wybierano eurodeputowanych, lekceważy głos wyborcy, stanowi coś w rodzaju fałszywego pośrednika między wyborcą a kandydatem, stawiając w ten sposób pod znakiem zapytania realny wpływ głosu wyborcy na skład Europarlamentu. Stąd bierze się m.in. słynny już „deficyt demokracji”, na który powszechnie narzekają obywatele i media niemal od powstania Parlamentu Europejskiego, ale który... utrzymuje się nadal mimo tych narzekań. Widocznie w tym przypadku „głos opinii publicznej” nie dociera lub nie jest należycie wysłuchiwany przez wąskie gremia kierownicze Unii Europejskiej. Dlaczego?... Wspomnijmy przy okazji, że na całkiem podobnych zasadach oparta jest ordynacja wyborcza do Sejmu, wskutek czego nie tyle wyborcy, co wąskie sztaby partyjne decydują, kto w ogóle może znaleźć się na listach wyborczych... Jeśli więc z „eurofestiwalu” płynie jakiś wniosek „de lege ferenda”, ku polepszeniu prawa, to taki, żeby jak najszybciej obydwie te ordynacje zmienić. Taka zmiana jednak naruszałaby poważnie interesy establishmentu politycznego, jaki ukształtował się w Polsce po okrągłym stole i zazdrośnie strzeże swych politycznych przywilejów, zatem póki rządy PO, PSL, SLD (w możliwych koalicyjnych konfiguracjach), póty taka pożądana zmiana nie ma raczej szans.
Po wtóre - okazało się, że pięćdziesiątka polskich eurodeputowanych nie będzie stanowić w Parlamencie Europejskim żadnej spójnej polskiej grupy nacisku, bo dzielą ją partyjne przynależności krajowe, na które w dodatku nakładają się podziały frakcyjne w samym Parlamencie Europejskim: na socjalistów, chadeków, „ludowców”, „zielonych”...
Nic też dziwnego, że w politycznie poprawnych mediach nie mówi się o tym, jakie wspólne cele mają polscy eurodeputowani w Parlamencie Europejskim, ale - cała para w gwizdek - jakie są szanse Buzka, Hübner, Lewandowskiego czy Saryusza-Wolskiego na przewodniczącego Europarlamentu, komisarza UE czy przewodniczącego tej czy innej komisji. Ale owe szanse to jedno, a możliwość działania na tych funkcjach na rzecz Polski to zupełnie inna sprawa...
Nawiasem mówiąc - dziwi ten właśnie ton w mediach politycznie poprawnych: to nagłe zatroskanie interesami polskimi w środowiskach, które uporczywie podkreślały dotąd, że celem Unii Europejskiej jest przezwyciężanie narodowych interesów (nacjonalizmów). Albo jest to zatroskanie nieszczere, na pokaz, albo ciche przyznanie, że Unia Europejska jest tylko pustą dekoracją sceny, na której silniejsi zabiegają o jeszcze głębsze podporządkowanie sobie słabszych.
Dziś jeszcze można w tej kwestii żywić pewne złudzenia (aczkolwiek coraz bardziej wątłe), ale po ewentualnym przyjęciu Traktatu Lizbońskiego złudzenia takie byłyby chyba już tylko jakimś maniakalnym uporem.
Tymczasem w kraju rząd Tuska staje wobec nowelizacji budżetu. Potężną dziurę budżetową, jaką wyprodukowali rządowi eksperci, da się załatać na trzy sposoby: podniesieniem podatków, nowymi pożyczkami rządu (których spłata obciąży obywateli) lub zmniejszaniem wydatków rządowych. Ten trzeci sposób, najbardziej pożądany - zwłaszcza gdyby obcinano wydatki pazernej i rozbuchanej rządowej biurokracji lub przywileje grupowe - wydaje się jednak najmniej realny. Jak to zauważył pewien myśliciel: „Nie ma takiej niegodziwości, przed jaką cofnąłby się demokratyczny skądinąd rząd, gdy zabraknie mu pieniędzy”.
Można więc spodziewać się dalszego szybkiego wzrostu kosztów utrzymania i jeszcze szybszego tempa inflacji, która najboleśniej uderza w najbiedniejszych. Dno kryzysu jest ciągle przed nami, a spory dotyczą tylko jego możliwych rozmiarów.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Podkarpackie: Prokuratura zwróciła się do Ukrainy o dokumentację i przesłuchanie matki Ihora M.

2026-10-08 13:24

[ TEMATY ]

opactwo

atak nożownika

Adobe Stock

Prokuratura wystąpiła do Ukrainy o przesłuchanie matki Ihora M. i dokumentację dotyczącą jego zdrowia oraz ewentualnego leczenia psychiatrycznego. Materiały mają pomóc w ocenie poczytalności podejrzanego o zabójstwo i usiłowanie zabójstwa czterech osób w Jarosławiu oraz ustaleniu motywu ataku.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu prokurator Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz poinformowała w czwartek na konferencji prasowej, że wniosek o międzynarodową pomoc prawną obejmuje przesłuchanie w charakterze świadka matki Ihora M. oraz zabezpieczenie dokumentów dotyczących jego stanu zdrowia, ewentualnego leczenia psychiatrycznego i możliwej motywacji. Śledczy zwrócili się również o informacje o jego karalności w Ukrainie. Według rzeczniczki Ihor M. nie był karany w Polsce.
CZYTAJ DALEJ

Jurków: W wypadku samochodowym zginął kapłan

2026-10-08 09:21

[ TEMATY ]

śmierć

Karol Porwich/Niedziela

Krajowy duszpasterz Romów ks. Stanisław Opocki zginął 7 października w wypadku samochodowym w Jurkowie w powiecie brzeskim. Wczoraj przed południem auto osobowe marki Dacia zderzyło się czołowo z samochodem ciężarowym. Na miejsce wezwano śmigłowiec lotniczego pogotowia ratunkowego, jednak kapłana nie udało się uratować.

Ks. Stanisław Opocki od wielu lat odpowiadał za duszpasterstwo Romów, przygotowywał ich do sakramentów świętych, organizował pielgrzymki do Limanowej i Wał-Rudy.
CZYTAJ DALEJ

"Jestem katolikiem i nie boję się świadczyć". Portugalski minister pielgrzymował do Fatimy

2026-10-09 09:17

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Fatima

pl.wikipedia.org/Joanna Popławska

Minister Miguel Pinto Luz, odpowiedzialny w portugalskim rządzie za resort infrastruktury i mieszkalnictwa pokonał liczący ponad 130 km szlak pielgrzymkowy z Lizbony do Fatimy. Jak przekazał po dotarciu do Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej minister Pinto Luz, podróż trwała cztery dni, a jednym z największych bohaterów tej wymagającej pielgrzymki był jego pięcioletni syn António.

Na zakończenie podróży minister Pinto Luz zamieścił kilka wpisów w mediach społecznościowych precyzując, że na trasie były zarówno momenty przyjemne, jak i dużo zmęczenia. „To trudne doświadczenie do wyjaśnienia tym, którzy tego nie przeżyli" - napisał portugalski polityk, precyzując, że we współczesnym świecie ważne jest dzielenie się świadectwem wiary, „a tolerancja nie oznacza ukrywania się ze swoimi przekonaniami” religijnymi. „Nie musimy eliminować naszej tożsamości, aby szanować tożsamość innych. Jestem katolikiem. Żyję moją wiarą w sposób naturalny, bez narzucania jej innym osobom i bez obawy, aby ją świadczyć" - przekazał.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję