Reklama

IV rozbiór Polski

Niedziela Ogólnopolska 38/2010, str. 34-35

Niemcy i Sowieci wspólnie dokonali IV rozbioru Polski w 1939 r.

Niemcy i Sowieci wspólnie dokonali IV rozbioru Polski w 1939 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Najlepszy sojusznik Hitlera - Stalin napadł na nasz kraj 17 września 1939 r., wbijając „nóż w plecy” bezlitośnie atakowanej przez Niemców Rzeczypospolitej. Dwa totalitaryzmy - przy bierności Francji i Wielkiej Brytanii - dosłownie rozszarpały Polskę.
Rządzący odrodzoną w 1918 r. Rzeczpospolitą doskonale zdawali sobie sprawę, że jej potężni sąsiedzi, Niemcy i Rosja, będą dążyć do ponownego rozbioru Polski. Związek Sowiecki tylko czekał na moment, kiedy będzie mógł zemścić się za klęskę w 1920 r. i „po trupie Polski” ruszyć na podbój Europy. Niemcy, którzy przegrali I wojnę, znów szykowali się do podboju świata.

Sytuacja międzynarodowa

II Rzeczpospolita w 1939 r. nie miała szans na obronę swoich granic, musiała liczyć na sojuszników - Francję i Wielką Brytanię. W latach 30. XX wieku Polska podpisała z Rosją Sowiecką pakt o nieagresji; podobny pakt zawarła z Niemcami, jednak dokumenty te nie miały wielkiego znaczenia. Kiedy sprawa wojny czy pokoju w Europie weszła w stadium krytyczne, Stalin zdecydował, że poszuka porozumienia z Hitlerem. Chwilowa współpraca ze Stalinem była bardzo korzystna również dla Hitlera, mógł bez przeszkód zrealizować swój plan ataku na Polskę. Stalin natomiast liczył na to, że Hitler uwikła się w wojnę nie tylko z Polską, lecz także z jej sojusznikami, dzięki czemu trzy potęgi Zachodu wzajemnie się wykrwawią, a Rosja będzie mogła uderzyć na osłabioną Europę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Pakt Ribbentrop-Mołotow

Reklama

23 sierpnia 1939 r. do Moskwy przybył minister spraw zagranicznych III Rzeszy Joachim von Ribbentrop z pełnomocnictwami od Hitlera. Na Kremlu podpisał on z premierem i zarazem ministrem spraw zagranicznych Związku Sowieckiego Wiaczesławem Mołotowem niemiecko-radziecki pakt o nieagresji. Dołączono do niego tajny protokół, który mówił m.in. o wspólnym rozgrabieniu państwa polskiego. Stalin zobowiązał się nie tylko do napaści na Polskę, lecz także do dostaw dla III Rzeszy ogromnych ilości ropy naftowej i benzyny oraz innych surowców koniecznych do prowadzenia wojny.
Po kilkunastu godzinach treść tajnego protokołu była już znana rządom Wielkiej Brytanii, Francji oraz Stanów Zjednoczonych, które nie poinformowały jednak o niej rządu II Rzeczypospolitej.

Przygotowania do ataku

Do napadu na Polskę Stalin wystawił wojska działające w ramach dwóch zgrupowań operacyjnych, nazwanych następnie frontami - Białoruskim (dowódca - komandarm II rangi Michaił Kowalow) oraz Ukraińskim (dowódca - komandarm I rangi Siemion Timoszenko). Każdy front składał się z tzw. grup armijnych. Front Białoruski tworzyły: Grupa Połocka (przekształcona następnie w 3. Armię), Grupa Mińska (11. Armia) i 6. Dzierżyńska Grupa Konno-Zmechanizowana. Do działań w rejonie Polesia przygotowywały się dwie armie - 4. i 10. W skład Frontu Ukraińskiego wchodziły: Grupa Kamieniecko-Podolska (12. Armia), Wołoczyska Grupa Armijna (6. Armia) oraz Szepietowska Grupa Wojskowa (5. Armia). W odwodzie pozostawała Odeska Grupa Armijna (13. Armia), mająca za zadanie zagrodzenie polskim wojskom dostępu do granicy z Rumunią. Wojska te liczyły ponad 466 tys. żołnierzy (31 dywizji piechoty i kawalerii, 15 brygad pancernych), dysponowały 5,5 tys. wozami bojowymi, a także liczącym ponad 3 tys. samolotów lotnictwem.
Stalin dopiero 16 września nabrał pewności, że wojska zachodnich aliantów nie ruszą Polsce na pomoc, i wydał decyzję o napadzie.

Napad Sowietów

Reklama

Nad ranem 17 września polskiemu ambasadorowi w Moskwie, Wacławowi Grzybowskiemu, odczytano cyniczną notę rządu sowieckiego, w której stwierdzono m.in., że „państwo polskie i jego rząd przestały faktycznie istnieć, dlatego też straciły ważność traktaty zawarte pomiędzy Rosją a Polską”; komunikowano także, iż „rząd sowiecki bierze pod opiekę ludność Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi” (Kresy II RP). W notach przekazanych przedstawicielstwom państw rezydujących w Moskwie władze sowieckie zapewniały, że wobec wojny między Niemcami a mocarstwami zachodnimi (taki stan zaistniał 3 września 1939 r.) zachowają neutralność, a z Polską wojny nie prowadzą, bo ta jako państwo już nie istnieje.
17 września, ok. godz. 3 nad ranem, wojska sowieckie napadły bez wypowiedzenia wojny na Polskę. Każdego dnia po 17 września w głąb Polski przesyłano kolejne skompletowane jednostki wojskowe. Historycy szacują, że na przełomie września i października 1939 r. na terenie Polski mogło się znaleźć 700-750 tys. żołnierzy Armii Czerwonej i Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych (NKWD).
Wschodnich granic Rzeczypospolitej chroniło 25 batalionów Korpusu Ochrony Pogranicza (KOP) i 7 szwadronów kawalerii, stacjonujących w 190 strażnicach. Siły te liczyły ok. 12 tys. żołnierzy. Jednostki KOP-u były pozbawione ciężkiej artylerii, broni pancernej i wsparcia lotnictwa. Naczelne dowództwo dysponowało jednak odpowiednimi siłami, by przez kilka dni stawić skuteczny opór wojskom sowieckim. W połowie września 1939 r. wojna z Niemcami była już dla Polski przegrana, ale polska armia liczyła jeszcze niemal połowę swoich pierwotnych stanów osobowych, czyli ok. 650 tys. żołnierzy. Znaczna część (ok. 250 tys.) walczyła z Niemcami na zachód od Wisły (rejon Oksywia i Helu, Warszawy i Modlina, nad Bzurą). Ponad 200 tys. wojsk operacyjnych działało między Wisłą a Bugiem, głównie na środkowej Lubelszczyźnie. Wojska te jednak były poważnie zagrożone okrążeniem przez pancerne siły niemieckie. Na terenach wschodniej Polski - od Wileńszczyzny do Podola - rozmieszczone były liczne ośrodki zapasowe z zadaniem odtwarzania polskich jednostek (ponad 200 tys. żołnierzy).

Decyzje władz II RP

Atakowi na Polskę towarzyszyła akcja propagandowa. Oddziały sowieckie wkraczające do Polski rozsiewały informacje, że idą nam na pomoc przeciwko Niemcom; ich samoloty zrzucały ulotki nawołujące polskich żołnierzy do dezercji i buntu.
Zaskoczone atakiem i zagrożone wzięciem do sowieckiej niewoli władze II RP postanowiły natychmiast przekroczyć granicę polsko-rumuńską, by tą drogą przedostać się do Francji i kontynuować walkę. Prawdopodobnie pod wpływem sugestii aliantów zachodnich zaniechano wydania aktu stwierdzającego, że Rzeczpospolita znajduje się w stanie wojny z Rosją. Przed opuszczeniem państwa Naczelny Wódz marszałek Edward Rydz-Śmigły nakazał wojskom wycofać się do Rumunii i na Węgry i nie walczyć z Sowietami, z wyjątkiem natarcia z ich strony lub próby rozbrajania oddziałów. Polecał, by miasta, do których podejdą wojska radzieckie, pertraktowały z nimi w sprawie wyjścia garnizonów na Węgry lub do Rumunii. Rozkazywał także kontynuować walkę z Niemcami w Warszawie i w innych ośrodkach oporu atakowanych przez Niemców. Tzw. dyrektywa ogólna marszałka Rydza-Śmigłego nie zapobiegła walkom z Sowietami, ponieważ oddziały Armii Czerwonej wszędzie atakowały Polaków, natomiast osłabiła polityczną wymowę zbrojnego napadu Związku Sowieckiego na Polskę.

Ciężkie walki

Reklama

Najcięższe walki z wojskami sowieckimi stoczyło wycofujące się od granicy wschodniej przez Polesie zgrupowanie oddziałów KOP-u dowodzone przez gen. Wilhelma Orlika-Rückemanna. Zakończyło ono szlak bojowy 1 października na Lubelszczyźnie, po bitwie w rejonie Wytyczna, gdy żołnierzom zabrakło amunicji. Zgrupowanie to zostało rozformowane, a kadra dowódcza utworzyła organizację konspiracyjną - Komendę Obrońców Polski. Na południe od zgrupowania gen. Orlika-Rückemanna walczył 3. Pułk Piechoty KOP płk. Zdzisława Zajączkowskiego. Wielkim bohaterstwem odznaczył się pułk KOP-u z Czortkowa, dowodzony przez ppłk. Marcelego Kotarbę, który bronił swojej stanicy przed całym korpusem sowieckim. Także sformowana w początkach września 1939 r. Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie”, dowodzona przez gen. Franciszka Kleeberga, stoczyła wiele bojów z oddziałami sowieckimi. Symboliczny tylko charakter miał opór stawiony Armii Czerwonej w nocy z 18 na 19 września 1939 r. na ulicach Wilna przez ok. 7 tys. żołnierzy i ok. 14 tys. ochotników, głównie młodzieży (z tej liczby uzbrojona była niespełna połowa; do atakowania czołgów użyto butelek z benzyną). Faktyczny komendant miasta, płk Jarosław Okulicz-Kozaryn, nakazał wycofanie na Litwę. Rozkaz spotkał się ze sprzeciwem mieszkańców i większości żołnierzy, wielu oficerów określiło go mianem zdrady, zdarzały się przypadki samobójstw. Podjęto obronę miasta, ale trwała ona krótko. Do niewoli dostało się kilka tysięcy Polaków.
W Grodnie 20 i 21 września również bronili się żołnierze WP wraz z polskimi mieszkańcami miasta. Komendantem garnizonu był płk Bronisław Adamowicz. Rosyjskie oddziały pancerne poniosły tam znaczne straty. Także wycofujące się ku granicy polsko-litewskiej kawaleryjskie zgrupowanie gen. Wacława Przeździeckiego ścierało się z Sowietami. 22 września pod Kodziowcami Rosjanie ponieśli duże straty. Natomiast nie stawiły Sowietom oporu załogi Łucka, Kowla oraz Włodzimierza Wołyńskiego. W samym Łucku Sowieci wzięli do niewoli ok. 9 tys. polskich oficerów i żołnierzy. 22 września skapitulował Lwów. Miasto broniło się od 12 września przed Niemcami. W związku z podejściem oddziałów sowieckich pod Lwów, niemieckie jednostki zaczęły się wycofywać za San. 21 września doszło do spotkania dowódcy obrony Lwowa - gen. Władysława Langnera z dowódcą sowieckim. Uzgodniono warunki kapitulacji miasta; polscy wojskowi mieli opuścić Lwów i udać się do krajów neutralnych. Sowieci złamali warunki tej umowy. Większość oficerów, policjantów i żandarmów została od razu aresztowana. 27 września Rosjanie rozbili pod Samborem Grupę Operacyjną Kawalerii gen. Władysława Andersa, która wcześniej walczyła z Niemcami. Gen. Anders został ciężko ranny i wzięty do niewoli.

Zbrodnie na Polakach

Sytuację polskiego wojska i ludności na Kresach Wschodnich pogarszały zbrojne wystąpienia przeciwko Polakom, inicjowane przez specjalne grupy sowieckie oraz grupy rekrutujące się spośród mniejszości narodowych, głównie Ukraińców, a także Żydów i w mniejszym stopniu Białorusinów. Ofiarami mordów padali ziemianie, osoby duchowne, inteligencja, oficerowie, żołnierze i urzędnicy oraz uciekinierzy z Polski centralnej. W dużych miastach członkowie mniejszości narodowych dokonywali napadów na magazyny wojskowe. Wielu zbrodni i rabunków na Polakach dopuściły się regularne wojska sowieckie, zarówno Armia Czerwona, jak i NKWD (m.in. zbrodnie wojenne na polskich jeńcach pod Szackiem czy pod Wytycznem). Przeprowadzono masowe zsyłki Polaków w głąb ZSRR, m.in. do obozów pracy przymusowej. Według danych sowieckich, do niewoli radzieckiej dostało się ponad 452 tys. polskich „oficerów i żołnierzy”. W rzeczywistości zatrzymywano wszystkie osoby noszące jakiekolwiek polskie mundury. Szacuje się, że liczba poległych i pomordowanych obrońców Kresów Wschodnich RP w 1939 r. mogła wynieść ok. 6-7 tys. osób, natomiast rannych - ok. 10 tys. Do niewoli sowieckiej wzięto m.in. 12 generałów (prawie wszyscy zostali zgładzeni) i ok. 20 tys. oficerów (większość zamordowano w 1940 r. w tzw. zbrodni katyńskiej).

Niemiecko-sowiecka defilada

Przywódcy Wielkiej Brytanii i Francji, którzy Polskę już wcześniej spisali na straty (12 września 1939 r. w Abbeville zadecydowano o wstrzymaniu i tak niezwykle anemicznych działań na tzw. froncie zachodnim), nie byli zaskoczeni agresją sowiecką. Niektórzy historycy stawiają tezę, że nieoficjalnymi kanałami Londyn został wcześniej poinformowany przez Moskwę o planowanym ataku, w każdym razie najpóźniej 16 września władze brytyjskie przedyskutowały z dyplomacją francuską możliwe reakcje na agresję sowiecką na polskiego sojusznika. Ostatecznie po 17 września 1939 r. Francja złożyła w Moskwie w tej sprawie ustne démarche z żądaniem wyjaśnień, a Wielka Brytania ograniczyła się do zamieszczonego w prasie komunikatu, w którym podtrzymano zobowiązania wobec Polski. Mocarstwa zachodnie żywiły nadzieję pozyskania Rosji do wojny z III Rzeszą. W instrukcji przesłanej placówkom dyplomatycznym 19 września szef brytyjskiej dyplomacji Edward Halifax zalecał, aby wyjaśnienie braku reakcji brytyjskiej na agresję Sowietów na Polskę tłumaczyć tym, że II RP i Rosja nie wypowiedziały sobie wojny, a rząd polski opuścił własne terytorium.
Na mocy niemiecko-sowieckich ustaleń z 21 września 1939 r. oddziały Wehrmachtu rozpoczęły wycofywanie się na linię demarkacyjną, przebiegającą wzdłuż Pisy, Narwi, Wisły i Sanu. Sowietom uroczyście przekazano m.in. Przemyśl, Białystok, Brześć nad Bugiem. 22 września w Brześciu pojawił się gen. Siemion Kriwoszein z zadaniem przejęcia od Niemców miasta. Nastąpiło tam spotkanie przedstawicieli sojuszniczych armii: Kriwoszeina i gen. Heinza Guderiana. Obydwaj oficerowie, wraz ze swoimi sztabami, odebrali defiladę oddziałów niemieckich oraz sowieckich. 28 września w Moskwie podpisano niemiecko-radziecki traktat o granicach i przyjaźni, zwany też II paktem Ribbentrop-Mołotow. Traktat ten regulował strefy rozgraniczenia wpływów obydwu państw. W traktacie stwierdzono m.in., że obie strony będą tłumić na swych terytoriach wszelkie zaczątki jakiegokolwiek polskiego oporu czy propagandy; współpracę wymierzoną przeciw Polakom miały podjąć gestapo i NKWD.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Katoliczka w rodzinie cesarskiej. W tym kraju katolicy stanowią mniej niż 0,5 proc. społeczeństwa

2026-08-03 10:03

SANCHAI/AdobeStock

Przyjęta 17 lipca 2026 r. reforma ustawy o Rodzinie Cesarskiej w Japonii ponownie skierowała uwagę mediów na księżniczkę Nobuko z Mikasy - pierwszą ochrzczoną katoliczkę, która weszła do japońskiej rodziny cesarskiej. Choć nowe przepisy nie zmieniają jej statusu, debata nad przyszłością monarchii przypomniała o wyjątkowym miejscu, jakie zajmuje w historii kraju, gdzie katolicy stanowią mniej niż 0,5 proc. społeczeństwa, a rodzina cesarska pozostaje silnie związana z tradycją szinto.

Reforma, ogłoszona 24 lipca, ma przeciwdziałać kurczącej się liczbie członków rodziny cesarskiej. Zgodnie z nowymi przepisami księżniczki urodzone w rodzinie cesarskiej będą mogły zachować swój status po zawarciu małżeństwa z osobą spoza dynastii. Ustawa przewiduje również możliwość ponownego włączenia do rodziny cesarskiej męskich potomków dawnych bocznych linii rodu, co ma zapewnić ciągłość dynastii.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Sarah: podział wokół tradycyjnej liturgii to „prawdziwy i autentyczny grzech”

2026-08-03 07:07

[ TEMATY ]

kard. Robert Sarah

Kard. Sarah

Vatican Media

Podział wokół tradycyjnej Mszy św. jest „dramatem, prawdziwym i autentycznym grzechem” - uważa kard. Robert Sarah. Emerytowany prefekt Dykasterii ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów opowiedział się za powrotem do rozwiązania wprowadzonego przez Benedykta XVI, zakładającego współistnienie zwyczajnej i nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego. Jego zdaniem Kościół na Zachodzie przeżywa dziś „okres wielkich trudności, a nawet zamieszania”, obejmujących sferę doktryny, moralności i dyscypliny.

W wywiadzie dla włoskiego dziennika Il Foglio, którego udzielił redaktorowi naczelnemu Matteo Matzuzziemu, kardynał Sarah mówił o sytuacji Kościoła, przekazywaniu wiary, liturgii oraz pierwszych miesiącach pontyfikatu papieża Leona XIV.
CZYTAJ DALEJ

Niemiecka diecezja krytykuje finansowe zachęty za przyjęcie chrztu

2026-08-03 15:37

[ TEMATY ]

Niemcy

finansowe zachęty

przyjęcie chrztu

Adobe Stock

Diecezja augsburgska w Niemczech skrytykowała akcję katolickiego przedsiębiorcy Petera Löwa, który oferuje rodzinom 500 euro za ochrzczenie dziecka w wybranych parafiach w okolicach jeziora Starnberger See. Zdaniem diecezji wsparcie finansowe, choć wynikające z dobrych intencji, nie powinno stać się motywem decydującym o przyjęciu sakramentu.

„Katoliccy rodzice mają wręcz obowiązek jak najszybciej ochrzcić swoje dzieci i wychowywać je w wierze chrześcijańskiej” - podkreślono w oświadczeniu rzecznika diecezji, wydanym na prośbę portalu katholisch.de. Zaznaczono, że udzielenie chrztu w Kościele nie wiąże się z żadnymi kosztami, dlatego aspekt finansowy nie powinien odgrywać zasadniczej roli w decyzji o przyjęciu sakramentu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję