KS. INF. IRENEUSZ SKUBIŚ: - Polacy zamieszkują nie tylko polską ziemię, ale są obecni prawie na wszystkich kontynentach. Biskup oddelegowany do spraw polskiej emigracji jest zatem duszpasterzem wszystkich Polaków na świecie. Jak Ksiądz Biskup wyobraża sobie na początku swojej nowej posługi możliwość kontaktu z wielomilionową rzeszą Polaków na świecie?
BP WIESŁAW LECHOWICZ: - Biorąc pod uwagę, że obecnie poza granicami Polski żyje blisko 20 milionów rodaków, niemożliwy będzie bezpośredni i osobisty kontakt ze wszystkimi, nawet „tylko” z tymi uważającymi się za katolików i oczekującymi na spotkanie z biskupem. Mam jednak nadzieję, że będę docierał do wszystkich przez księży pracujących na emigracji i poprzez inne formy oddziaływania duszpasterskiego, jakimi są np. listy pasterskie. Oczywiście, dołożę wszelkich starań, aby odwiedzać kapłanów, osoby życia konsekrowanego, wspólnoty świeckich - Polaków mieszkających w różnych częściach świata. Z dotychczasowych moich biskupich doświadczeń wynika, że ludzie bardzo sobie cenią obecność biskupa i możliwość nawiązania z nim osobistych relacji. Tą mądrością, zaczerpniętą z życia diecezji tarnowskiej, będę starał się kierować również w odniesieniu do Duszpasterstwa Emigracji Polskiej.
- Jakie będą priorytety w pracy pastoralnej Księdza Biskupa wśród Polaków świata?
- Będzie mi zależało na tym, by emigracja z Polski nie oznaczała emigracji z Kościoła, oddalenia się od Boga, zerwania z tradycją i kulturą chrześcijańską. Dlatego najważniejsza będzie troska, by Polacy znajdujący się poza granicami Ojczyzny mieli dogodną możliwość spotykania się z Chrystusem głoszącym słowo Boże, obecnym w sakramentach świętych i we wspólnocie swych uczniów, tzn. w Kościele. Z tym wiąże się troska o odpowiednią liczbę i jakość kapłanów - głosicieli Ewangelii i szafarzy sakramentów. Podobnie jak w przypadku diecezji, biskup odpowiedzialny za duszpasterstwo emigracji winien w pierwszym rzędzie mieć na oku i w sercu duchownych. Bardzo liczę na wsparcie - mądrość i doświadczenie - moich poprzedników zajmujących się duszpasterstwem emigracji: abp. Szczepana Wesołego, bp. Ryszarda Karpińskiego, abp. Zygmunta Zimowskiego, bp. Wojciecha Polaka oraz rektorów Polskich Misji Katolickich.
- Czy kryterium polskości, zdaniem Księdza Biskupa, to znajomość języka polskiego, czy też są inne jej elementy składowe? Jakie?
- Znajomość języka jest ważna, ale to niejedyne kryterium przynależności do narodu polskiego. Bł. Jan Paweł II, najświatlejsza postać polskiej emigracji, pisał, że „Ojczyzna to jest poniekąd to samo, co ojcowizna, czyli zasób dóbr, które otrzymaliśmy w dziedzictwie po ojcach. (…) równocześnie jest to wynikający z tego dziedzictwa stan posiadania - w tym również ziemi, terytorium, ale jeszcze bardziej wartości i treści duchowych, jakie składają się na kulturę danego narodu” („Pamięć i tożsamość”, Znak, Kraków 2005, s. 66).
- Kultura polska nosi znamiona kultury chrześcijańskiej i to ją odróżnia od kultury innych narodowości na świecie. Co, zdaniem Księdza Biskupa, jest najważniejszym znakiem naszej kultury?
Reklama
- Owszem, kultura polska nosi znamiona kultury chrześcijańskiej, ale nie tylko polska. Tym natomiast, co jest charakterystyczne dla naszej historii, jest ścisły związek narodu z Kościołem. Można by sparafrazować słowa bł. Jana Pawła II i powiedzieć, że Polski nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa, bez Kościoła, bez chrześcijaństwa.
Co jest najważniejszym znakiem kultury chrześcijańskiej? Naśladowanie Jezusa, życie zgodne z Jego nauczaniem, streszczającym się w przykazaniu miłości Boga i człowieka. Z tego m.in. powodu jako duszpasterze emigracji winniśmy obejmować życzliwą troską i zainteresowaniem wszystkich naszych rodaków - również tych, którzy zagubili swą tożsamość człowieka, katolika i Polaka. Do takiej postawy zachęca nas instrukcja Papieskiej Rady ds. Migrantów i Podróżujących, wskazując, że ewangelizacja i solidarność winny iść w parze i wyznaczać kierunek duszpasterstwa emigracyjnego (por. „Erga migrantes caritas Christi”, 9).
- Czy można już dziś mówić o strukturze pracy biskupa - pasterza Polonii świata?
- Za wcześnie jeszcze, bym mógł na to pytanie odpowiedzieć konkretnie. Nie mam zbyt dużo doświadczenia odnośnie do organizacji duszpasterstwa emigracyjnego. Najpierw muszę poznać duszpasterzy pracujących na emigracji i specyfikę tego duszpasterstwa, porozmawiać z osobami duchownymi i świeckimi, nawiązać kontakt z organizacjami i instytucjami, jak również podjąć rozmowy z polskimi biskupami, na czele z abp. Józefem Michalikiem, - przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski - jestem wszak delegatem KEP i nie mogę działać „na własną rękę” i według tylko własnych pomysłów.
- Jaką formę współpracy z poszczególnymi episkopatami oraz z poszczególnymi duszpasterstwami przyjmie Ksiądz Biskup?
- Każde duszpasterstwo podlega jurysdykcji biskupa miejsca. Dlatego zawsze najważniejszy jest kontakt, spotkanie i rozmowa z miejscowym biskupem lub jego przedstawicielem. Myślę więc, że spora część moich obowiązków będzie związana z tymi właśnie relacjami, które pozwolą podejmować słuszne decyzje i inicjatywy służące duszpasterstwu Polaków.
- Czy i w jaki sposób korzysta Ksiądz Biskup z doradztwa swoich poprzedników na tym urzędzie?
- Wspomniałem już o nich wcześniej. Z każdym z moich poprzedników rozmawiałem, ale, ze względu na obowiązki lub odległość, dłuższe spotkania planuję odbyć w najbliższym czasie. Z największą uwagą przeczytałem również wywiad rzekę z abp. Szczepanem Wesołym pod znamiennym tytułem „Biskup na walizkach”. Wiem, że abp Wesoły, bp Karpiński, abp Zimowski, bp Polak wkładali, i nadal to czynią, całe swe serce w tę odpowiedzialną posługę. I ja chciałbym pójść tym szlakiem, który wytyczyli. Mam nadzieję - i o to się modlę - że emigracja polska będzie miała ze mnie pociechę.
Korzystam z okazji, aby podziękować redakcji „Niedzieli” z jej redaktorem naczelnym - ks. inf. Skubisiem za zainteresowanie polskim duszpasterstwem emigracyjnym. Ponieważ „Niedziela” dociera również do polskich emigrantów, z tych gościnnych łamów pragnę pozdrowić ich wszystkich i zapewnić o modlitwie, z nadzieją na spotkanie.
Profanacji szopki ustawionej na bolesławieckim rynku dokonano w nocy z piątku na sobotę 19/20 grudnia - informuje portal istotne.pl.
Mieszkańcy przechodzący przez rynek w nocy chcieli zajrzeć do przygotowanej na okres świąteczny, tradycyjnej szopki bożonarodzeniowej, w której ustawiono figury Matki Bożej, św. Józefa i Trzech Króli, a w żłobku położono lalkę symbolizującą Dzieciątko Jezus.
Z osobą m. Marceliny Darowskiej zetknęłam się dwa lata temu,
kiedy to zaczynałam pracę w gimnazjum. Tradycją panującą w szkole,
gdzie uczę, było organizowanie dwa razy w roku spotkań rekolekcyjnych
dla nauczycieli w Domu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Zgromadzenie
to założyła właśnie Matka Marcelina. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam
pracę sióstr i ich uczennic. Każdy wyjazd do Szymanowa był dla mnie
kolejnym cennym doświadczeniem. Po pewnym czasie bardziej zainteresowałam
się osobą Matki Marceliny i postanowiłam o niej napisać.
Zaczęłam wtedy czytać wszelkie publikacje na jej temat.
Wydawało mi się początkowo, że nic interesującego w tych książkach
nie znajdę. Bo cóż może być ciekawego w życiorysie siostry zakonnej?
I tu pełne zaskoczenie. Jednym tchem przeczytałam polecone mi książki.
Matka Marcelina okazała się być obdarzona niezwykle bogatą osobowością,
a jej życie mogłoby posłużyć za temat filmu, który - nie mam co do
tego żadnych wątpliwości - zainteresowałby niejednego współczesnego
widza.
Zanim Matka Marcelina została przełożoną Zgromadzenia
Sióstr Niepokalanek - była szczęśliwą matką i żoną. W jej życiu nie
zabrakło też dramatycznych momentów. W wieku dwudziestu pięciu lat
została wdową, a w niecały rok po śmierci męża straciła swego dwuletniego
synka. To nie koniec jej cierpień. Musiała jeszcze walczyć o życie
swojego drugiego dziecka - maleńkiej Karoliny, której lekarze nie
dawali szans na przeżycie. Młoda wdowa przezwyciężyła wszelkie kłopoty.
Dziecko wyzdrowiało, a jej gospodarstwo było przykładem dla okolicznych
posiadłości. Przez cały ten czas trudnych doświadczeń ani razu nie
zwątpiła w miłość Boga, ani razu nie zbuntowała się przeciwko Jego
woli. Jakże niezwykle mocna musiała być jej wiara! Mało tego, nie
mając żadnego doświadczenia zakonnego, a jedynie pragnienie służenia
Bogu, odważyła się zostać przełożoną - założycielką nowo tworzonego
Zgromadzenia, którego głównym zadaniem miało być wychowanie dzieci
i młodzieży.
Nie na życiorysie Matki Marceliny chciałabym jednak skupić
swą uwagę, mimo że jest on naprawdę bardzo ciekawy. Zainteresowanych
odsyłam do książek poświęconych bohaterce tego tekstu1. To, co najcenniejsze,
to nauki Matki
Marceliny, jej przemyślenia i refleksje, ujęte często w
formę jakże trafnych i aktualnych do dziś sentencji. Znaleźć je można
w wydanej w 1997 r. przez Siostry Niepokalanki książce zatytułowanej
Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny
Darowskiej2.
Wartości szczególnie ważne dla Matki Marceliny to przede
wszystkim Bóg, miłość, rodzina, Ojczyzna, praca i to, czemu poświęciła
całe swoje życie, czyli wychowywanie kolejnych młodych pokoleń. Wiele
jest cennych wskazówek zawartych w słowach Matki Marceliny. Mnie,
jako nauczycielkę, która dopiero zaczyna swoją pracę z młodzieżą,
szczególnie zainteresowały te poświęcone wychowaniu. Pierwsze słowa,
jakie przeczytałam, kiedy "na chybił trafił" otworzyłam książkę z
myślami Matki Marceliny, brzmiały następująco: "Zadanie wielkie,
praca kolosalna - z jednej strony łatwa, z drugiej bardzo trudna.
Łatwa, bo serca dzieci to wosk, na którym wszystko łatwo się wyciska.
Trudna, bo wosk wystawić na gorąco ognia lub słońca, a ślad jego
cały się zgładzi. Dzieci przyjmują dobre i złe wrażenia, jedne zacierają
drugie". Jakże trafnie oddają one pracę wychowawcy. Czytając te zdania,
uświadomiłam sobie ogromną odpowiedzialność, jaką biorę za swoich
wychowanków. To, co im przekażę, będzie miało wpływ na całe ich życie.
I nie najważniejsza w tym momencie jest wiedza. Moim zadaniem, jako
wychowawcy, jest pokazanie tym młodym ludziom właściwych wzorców
zachowań. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy
wciąż słyszymy o przypadkach, gdy młodzi ludzie zabijają swoich rówieśników,
często nawet nie dostrzegając zła, które wyrządzili.
Matka Marcelina cały czas miała świadomość odpowiedzialności
za wychowanie młodych ludzi. Dlatego też tak wiele miejsca poświęciła
sprawom rodziny, a w kształceniu dziewcząt ogromną wagę przywiązywała
do przygotowania ich do roli matki i żony. Wierzyła bowiem, że to
właśnie kobieta jest duchem rodziny, a od tego, jakie wartości przekażemy
młodym ludziom, zależy odrodzenie całego społeczeństwa. Dziś również
wiele miejsca podczas publicznych debat poświęca się sprawom rodziny.
Mówi się o polityce prorodzinnej i o kryzysie rodziny. Może warto
zatem sięgnąć po myśli Matki Marceliny. Znajdziemy tu oczywiste -
wydawałoby się - prawdy, ale jak często przez nas zapominane. Polecam
tę część nauk Matki Marceliny szczególnie dziewczętom, które zamierzają
w niedługim czasie założyć własną rodzinę. Naprawdę znajdziecie tu
wiele wskazówek pomocnych przy budowaniu własnego domu.
Jak już wspominałam wcześniej - jestem młodą nauczycielką.
Nie mam zatem bogatego doświadczenia pedagogicznego, wielu rzeczy
muszę się jeszcze nauczyć. Wciąż borykam się z różnymi problemami
wychowawczymi. Tak jak wielu młodych nauczycieli, staram się pogłębiać
swoją wiedzę pedagogiczną, czytając chociażby różne publikacje poświęcone
tym zagadnieniom. Panuje obecnie moda na nowoczesne, proponowane
nam przez zachodnich autorów, sposoby wychowania. Ja jednak najważniejsze
wskazówki pedagogiczne znalazłam w następujących słowach Matki Marceliny: "
Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności
- nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać
sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości,
pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie
zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości
zadania". Oto - zdaniem Matki Marceliny - zadania nauczyciela. Mam
nadzieję, że będę w stanie im sprostać.
1 Informacje na temat życia Matki Marceliny można znaleźć
m.in. w następujących publikacjach:
- Ewa Jabłońska-Deptuła, Zakorzeniać nadzieję. M. Marcelina
Darowska o rodzinie i dla rodziny, Lublin 1996
- Marcelina Darowska - Niepokalański charyzmat wychowania,
pod red. ks. Marka Chmielewskiego, Lublin 1996
- S. Grażyna (Jordan), Wychowanie to dzieło miłości, Szymanów
1997
2 Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki
Marceliny Darowskiej, zebrały i opracowały s. M. Grażyna od Współpośrednictwa
Matki Bożej, Anna Kosyra-Cieślak, Romana Szymczak, Szymanów 1977.
Bp Marek Mendyk podczas kolędy w domu formacyjnym we Wrocławiu-Karłowicach.
W domu formacyjnym we Wrocławiu-Karłowicach w poniedziałek 5 stycznia odbyło się kolędowe spotkanie alumnów Wyższego Seminarium Duchownego diecezji świdnickiej i legnickiej. Spotkanie zgromadziło kleryków, przełożonych oraz biskupów obu diecezji: bp. Marka Mendyka, bp. Adama Bałabucha, bp. Andrzeja Siemieniewskiego oraz bp. Piotra Wawrzynka.
Wspólne kolędowanie rozpoczęło się Nieszporami w seminaryjnej kaplicy. Homilię wygłosił bp Marek Mendyk, który, odwołując się do treści uroczystości Objawienia Pańskiego oraz Listu św. Pawła Apostoła do Efezjan, podkreślił znaczenie „objawienia” jako odsłonięcia Bożej tajemnicy, nie tylko o samym Bogu, ale również o człowieku. Biskup zwrócił uwagę, że to, co najważniejsze w człowieku, często pozostaje zakryte dla ludzkich oczu i wymaga spojrzenia wiary.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.